Aktualności

86 urodziny "Seniorka"

Rechtór

21.11.2018 r.

 

86 rodziny "Seniorka"

 

W dwóch ratach czyli w dniu 10 oraz 12 listopada spora grupa ondraszków odwiedziła naszego klubowego Seniorka Adasia Poloczka w "Domu Seniora" w Dzięgielowie z okazji Jego 86 urodzin.

Były życzenia, prezenty i dużo, dużo ciepłych słów na przyszłość oraz wspominek z przeszłości.

Ku naszej radości Seniorek trzyma się krzepko, a choć już na rower nie siada to nadal korzysta z egzemplarza stacjonarnego, co nie omieszkał nam zademonstrować.

Seniorku kochany - tak trzymać!!!

 

Foto: "Rechtór"

 

DSC07156 Medium

DSC07162 1 Medium

DSC07169 Medium

DSC07170 Medium

DSC07171 Medium

DSC07172 Medium

DSC07174 Medium

DSC07175 Medium

DSC07178 Medium

DSC07179 Medium

 

"Rechtór" - Zbyszek

OGŁOSZENIE

Rechtór

23.04.2017 r.

 

OGŁOSZENIE

 

Zarząd prosi klubowiczów o uzupełnienie danych w konkursie na najaktywniejszego klubowicza sezonu 2018 oraz klubowa 50-tka.

Graniczna data to 20.12. po czym zabieramy się do podsumowania wyników.

 

 

Zarząd Klubu TKK Ondraszek

Ach co to był za ślub!

Rechtór

13.10.2018

 

Ach co to był za ślub!

 

Jesień ozłociła liście drzew, snuło się babie lato, a słoneczko radośnie przygrzewało. W tą cudowną i wręcz wymarzoną pogodę Justyna Pawlik w kościele pw. Bożej Opatrzności w Cieszynie Pastwiskach powiedziała sakramentalne "TAK" Sebastianowi Gorczyca.

Działo się to w obecności rodzeństwa i rodziców z obu stron, rodziny, a także wielu, wielu przyjaciół, wśród których nie zabrakło licznej delegacji z naszego klubu. Dzięki strojom organizacyjnym obecność Ondraszków była zauważona i życzliwie komentowana.

Nasza Justynka można powiedzieć rosła wraz z klubem, albowiem z rowerem i Ondraszkami prawie od urodzenia miała wiele wspólnego. W towarzystwie mamy i taty, czyli Afi i Rechtora najpierw na bagażniku rodziców, potem już samodzielnie przemierzała szlaki bliższych czy dalszych rowerowych i górskich wypraw w nieznane, a także wielu zlotów przodownickich. Była też uczestnikiem zagranicznych rowerowych peregrynacji trudnych kondycyjnie i wymagających takich jak np. Bornholm czy po Finlandii. Wraz z przyszłym mężem, wówczas jeszcze kolegą z klasy szkoły średniej była też uczestnikiem kilku naszych rodzinnych rajdów rowerowych.

Potem przyszedł czas studiowania i zdobywania kolejnych etapów zawodowego wtajemniczenia. W związku z tym nie zbywało wiele czasu na rower, choć w domowych rozmowach Ondraszek nadal bywał obecny.

I wreszcie nadszedł ten moment, kiedy dumny tata odprowadził ostatnie dziecko przed ołtarz przekazując jej rękę wybranemu.... I chociaż było mi trochę smutno, że ten szczęśliwy czas wspólnych beztroskich wypraw, spotkań przy ognisku pod baldachimem rozgwieżdżonym nieba jest już definitywnie za nami i został zamknięty w pamięci oraz na kartach klubowych kronik, to przecież wiem, że właśnie wkroczyli na nową, od teraz już wspólną drogę.

Otwarła się właśnie jeszcze nie zapisana księga zwana Małżeństwem, a autorami jej kolejnych rozdziałów będą właśnie Justyna i Sebastian Gorczycowie.

I oby zapełniała się samymi szczęśliwymi wiadomościami, czego życzyli Nowożeńcom wszyscy licznie zebrani uczestnicy tej radosnej ceremonii.

 

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Skryba]

 

Rechtór-Zbyś

Zakończenie 52 Sezonu Kolarskiego "ONDRASZKA"

Bystry

14.10.2018 r.

 

Zakończenie 52 Sezonu Kolarskiego "ONDRASZKA"

 

52 turystyczny sezon "Ondraszka" to już historia! W niedzielę, 14 października, przy zamówionej pięknej, prawie że letniej pogodzie, na starcie ostatniej rowerowej imprezy w "Ondraszkowym" kalendarzu stawiło się 27 rowerzystów. Troszeczkę byłem zawiedziony tą niezbyt imponującą ilością uczestników, ale wiedziałem dlaczego nie ma stałych bywalców tej imprezy (Jasia i Zbyszek Pawlikowie byli na weselu Justyny, Wisię zmogła jakaś choroba, Marylę zatrzymały sprawy rodzinne).

Zbiórka była w miejscu nietypowym dla "Ondraszków" - zamiast pod Florianem na cieszyńskim Rynku - spotkaliśmy się na skwerku koło kościoła Św. Trójcy. Zmiana miejsca zbiórki, która nastąpiła prawie w ostatniej chwili, była spowodowana tym, że cieszyński Rynek i przyległe ulice stały się planem filmowym dla filmu pt. "Legiony".

Tak więc "Ondraszki" stawiły się w wyznaczonym miejscu z dobrymi humorami. O wyznaczonej godzinie, po dokonaniu zapisówna na listę obecności i wpłaceniu niewielkiego wpisowego, powitałem wszystkich zebranych. Następnie przedstawiłem przebieg trasy, którą mieliśmy pokonać i ruszyliśmy w drogę. Pierwszy postój mieliśmy po pokonaniu podjazdu na ulicy Langera - przy Korbasowym Dworze. Następnie przez ronda na Pikietach pojechaliśmy w kierunku Zamarsk i drugi odpoczynek był na podjeździe koło kościoła ewangielickiego. Dalej zjechaliśmy do Gumien i Kostkowic. Stamtąd już mieliśmy blisko do Hażlacha, gdzie mieściła się meta naszej imprezy.

W samym Hażlachu miałem w planie poprowadzić grupę oddaną 9 lipca tego roku ścieżką dydaktyczną "Do zródła Borgońka". Ścieżka jest inwestycją rozwojową i w przyszłości może stanowić atrakcję turystyczną w Hażlachu. Zakończenie wycieczki było przy nowo oddanej wiacie, którą postawiono przy ścieżce. Beata i Krzysiek Kusiowie przygotowali dla nas ognisko, na którym piekły się juz kiełbaski. Niespodzianką było również pojawienie się następnych 11 "Ondraszków" i sympatyków. Czekaliśmy jeszcze na zaproszonych gości. Jednym z nich był były wójt Hażlacha, pan Karol Folwarczny. Opowiedział nam o zwyczajach myśliwskich oraz o znaczeniu sygnałów granych w lesie w trakcie i po polowaniu. Zagrał również dla nas kilka z nich. Drugim z zaproszonych gości był - z ramienia Leśnictwa Kalembice (gospodarza terenu i wiaty) - podleśniczy pan Tomasz Pieczonka. Scharakteryzował nam lasy Nadleśnictwa Ustroń oraz poopowiadał o gospodarce leśnej. Wysłuchał również kilku krytycznych uwag dotyczących niszczenia oznakowania szlaków rowerowych podczas prowadzenia wycinki drzew. Po spożyciu przygotowanych kiełbasek i podzieleniu się uwagami na temat minionego sezonu uczestnicy wycieczki zaczęli rozjeżdżać się do domów. Mam nadzieję, że miniony sezon można uznać za udany, gdyż zaplanowane wycieczki odbyły się, nikt na nich nie ucierpiał a i pogoda była dosyć łaskawa.

Do zobaczenia w przyszłym sezonie.

 

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Paparazzi]

[GALERIA ZDJĘĆ - Szykowno]

[GALERIA FILMÓW - Paparazzi]

 

TRASA

 

Jarek Rezmer"Bystry"

Do ujścia Olzy - 2018

Rechtór

29.09.2018 r.

 

XI Rajd do ujścia Olzy im. W. Janika

 

W piękną, słoneczną lecz niezbyt ciepłą niedzielę odbyła się kolejna edycja tradycyjnej peregrynacji do ujścia Olzy. Tym razem za organizację zabrało się samo szefostwo Polskiego Towarzystwa Turystyczno Sportowego "Beskid Śląski" w Rep. Czeskiej (PTTS). Już od 8.00 przy dworcu kolejowym w Boguminie oczekiwała p. H.Twardzik (prezes tej szacownej organizacji) i jednoosobowo ogarnęła wszystkie czynności sekretariatu. Jej mąż Piotr opracował z kolei trasę i był jednocześnie prowadzącym. Na starcie zebrało się coś ponad 30 rowerzystów: członków Ondraszka, PTTS-u i sympatyków rowerowych wycieczek z obu stron Olzy. Przybyli nawet goście z dalekich stron: z Chorzowa przyjechał debiutant na tych wyprawach K. Dorociński, a z Bielska-Białej był obecny Ondraszek W. Nowak.

Po opłaceniu wpisowego zostaliśmy zapoznani z trasą i jej atrakcjami i ruszyliśmy w drogę niebawem wyjeżdżając z miasta. Wkrótce dotarliśmy do przeszkody wydało by się nie nie do pokonania, czyli rzeki Odry. Na szczęście prowadzący układając trasę wiedział o Antoszowickliej Kładce, którą tutaj niedawno zbudowano, z właśnie myślą o pieszych i cyklistach i bez problemu przejechaliśmy na drugi brzeg. Kontynuując wycieczkę minęliśmy zabudowania Antoszowic, a następnie po wiadukcie przejechaliśmy na autostradą A1, i nie wiedzieć kiedy przekroczyliśmy również granicę państwową wjeżdżając do nadgranicznej miejscowości Chałupki. W niedawnych czasach była to sytuacja zupełnie nie do pomyślenia, ale teraz, nawet niewielu z nas się zorientowało w jakim państwie aktualnie się znajdujemy. Niebawem wjechaliśmy do Parku Krajobrazowego "Meandry Odry". Po porządnej betonowej ścieżce wiernie odzwierciedlającej mocno pokręcony brzeg rzeki, wśród gęstej roślinności dojechaliśmy do wieży widokowej. Wieża powstała w ubiegłym roku zapewnia dookolny widok z wysokości prawie 30 m nad ziemią. A było widać bardzo daleko od kominów odległej Ostrawy, zabudowań Bogumina po charakterystyczne kościelne wieże w Rogowie i Turzy Śląskiej.

Od wieży było już tylko "rzut beretem" było do wiaduktu nad Odrą, z którego był już widoczny cel naszej wyprawy: styk Odry i Olzy, gdzie też niebawem dojechaliśmy. Jak co roku odśpiewaliśmy w tym magicznym miejscu "Płyniesz Olzo" niepisany hymn Ziemi Cieszyńskiej autorstwa J.Kubisza, usiedliśmy też na jej brzegu aby podumać nad przeszłością – jak mówi jej werset.

Następnie dobrze nam znaną drogą dotarliśmy do Uchylska, dalej do Gorzyczek, gdzie kolejny raz przeskoczyliśmy wiaduktem nad autostradą. Ostatecznie pomknęliśmy leśną drogą na metę do Wierzniowic, ponownie przekraczając najpierw niewidoczną granicę państwową, a następnie rzekę Olzę, która w tym miejscu w całości płynie po stronie czeskiej.

Zakończenie zaplanowano w miejsowym domu Polskiego Związku Kulturalno Oświatowego w RCZ. Gospodarze - p. Tobołowie serdecznie nas przyjęli. W bufecie oferowano m. in. kiełbaski na gorąco i herbatę. W takcie posiłku przekazali nam informacje o przyszłości tych okolic, które w nieodległych planach UE w ramach projektu Polska 3.0 są kreowane na największe w Europie multimedialne Centrum Logistyczne Gorzyczki-Wierzniowice (TILC). Na niedawnym Szczycie Trójmorza w Bukaresczie było to wymienione jako jeden z kluczowych projektów infrastrukturalnych oparty na trzech głównych drogach transportu: rzeka Odra, kolej oraz pobliska autostrada. Czy to możliwie? Jak mawiali nasi bracia ze Wschodu: pożyjemy - zobaczymy.

Po omówieniu planów na kolejne wycieczki kończącego się już sezonu oraz propozycji na następny podziękowaliśmy prowadzącym za przygotowanie dzisiejszego spotkania, i po serdecznych pożegnaniach już własnymi drogami ruszyliśmy w drogę powrotną. W moim przypadku w towarzystwie Śmiga, Rozstrzapka i Ośki kontynuowaliśmy trasę wzdłuż Olzy do jej ujścia, lecz tym razem po stronie czeskiej. Następnie przez Kopytów i Szunychl dojechaliśmy z powrotem do Bogumina, gdzie mieliśmy zaparkowane auta.

Przejechałem 35 km i jak wszyscy uczestnicy byłem zadowolony z udziału w tej bardzo rzetelnie przygotowanej wycieczce.

 

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Do ujścia Olzy - Szykowno]

[GALERIA ZDJĘĆ - Do ujścia Olzy - Droga powrotna - Szykowno]

[GALERIA ZDJĘĆ - Do ujścia Olzy - "Wędrowniczek"]

[GALERIA ZDJĘĆ - Do ujścia Olzy - film "Śmiga"]

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

 

Rechtór-Zbyś