Szwajcaria Czyżowicka

Rechtór

12.09.2015

Do Szwajcarii na rowerze w jeden dzień - tam i z powrotem - czy to możliwe? Tak! ale pod warunkiem, że pojechałeś z Ondraszkiem do Szwajcarii, ale tej koło Czyżowic niedaleko Wodzisławia. Czynu tego dokonało 18 Ondraszków i sympatyków oraz jeden Beskidziok. Na miejsce zbiórki w Lutyni Dolnej, 14 z nas dojechało pociągiem, a „twardziele” tzn. Paparazzi, Ziołowy, W. Owczarzy oraz jeden sympatyk przyjechali na rowerach. Według mnie podróż czeskim pociągiem przy obecnym stanie PKP to też temat miłych wspomnień. Po przedstawieniu trasy nasz peletonik wyruszył w kierunku Wierzniowic, gdzie przekroczyliśmy Olzę, a nieco dalej granicę państwową. Na moście nastąpiła przerwa techniczna aby wymienić dziurawą dętkę w rowerze Wieśka. W Gorzyczkach spotkaliśmy szlak rowerowy 216 Yoznakowany przez Klub Śląskich Znakarzy i otwarty w 2001r., który przez Uchylsko doprowadził nas do Gorzyc. Tutaj odwiedziliśmy XIX wieczny pałac Aleksandra hrabiego Arco którego utalentowany syn Georg w 1907 roku przeprowadził udany eksperyment przekazania bezprzewodowo głosu na odległość, co przyczyniło się do narodzin radiofonii. W 1923r założył w Berlinie pierwszy program radiowy, przez co uzyskał przydomek „Jego Wysoka Częstotliwość”. Obecnie pałac i przylegające budynki służą też szczytnemu celowi tyle, że w całkiem innej dziedzinie: stanowią siedzibę ośrodka do leczenia uzależnień.

Kontynuując wyprawę dotarliśmy w końcu do urokliwego kompleksu leśnego nazwanego niegdyś Szwajcarią przez dyrektora szkoły w Czyżowicach. Teren mocno pagórkowaty z jeziorkami otoczony lasem, więc ta dość oryginalna nazwa utrwaliła się w topografii i stanowi doskonałą promocję okolicy. Docelowo dotarliśmy do położonego pośrodku lasu rancza Western jawiącego się nam jak oaza dla spragnionego wędrowca. Niestety oferta gastronomiczna była mocno ograniczona, mimo to uzupełniliśmy płyny oraz utracone kalorie. Tutaj też spotkaliśmy się z nasza kochaną Aląpalą i jej mężem Rafałem. Mija prawie rok kiedy ondraszkowa grupa towarzyszyła Alicji w uroczystej ślubnej ceremonii. Później wyfrunęła na dobre z Cieszyna i mieszkają obecnie w niedalekiej Zawadzie –dzielnicy Wodzisławia.

Pilotowani przez Rafała dojechaliśmy do ich uroczo położonego domku na skraju miejscowości. Tam też zostaliśmy ugoszczeni wspaniałym ciastem i kawą serwowaną w ogrodzie. Przyjemnie było usiąść i wspominać wspólne przygody, ale przyszła pora na powrót. Po serdecznym pożegnaniu ruszyliśmy w kierunku Kokoszyc. W tej dzielnicy Wodzisławia znajduje się pałac von Zawadskich z połowy XIX w.otoczony pięknym starodrzewiem. Od 1925r. znajduje się tutaj archidiecezjalny ośrodek rekolekcyjny, w którym bywał również Karol Wojtyła - późniejszy Jan Paweł II. Następnie pojechaliśmy do Turzy Śląskiej. W 1948 r. wybudowano tu kościół powołania Matki Boskiej Fatimskiej. Kościół ten od początku stanowił cel licznych pielgrzymek. Pielgrzymi peregrynują zwłaszcza do figury Matki Boskiej, która została sprowadzona z Fatimy staraniem ówczesnego proboszcza. Choć teraz jest tu cicho i spokojnie na pewno obszerny i starannie zagospodarowany plac przed kościołem jest w stanie pomieścić całą masę ludzi.

Następnie przez Godów i przejście graniczne w Gołkowicach dojechaliśmy do Piotrowic gdzie nasza wspólna wycieczka się zakończyła. Wracając do domu część grupy wybrała drogę przez Marklowice Górne, a reszta, w tym i piszący te słowa, dojechała przez Karwinę do ścieżki rowerowej nad Olzą, która doprowadziła nas do Cieszyna.

W czasie wycieczki poszerzyliśmy swoje krajoznawcze horyzonty, odkryliśmy nowe tereny i ciekawe miejsca, więc było warto jechać i myślę, że pozostali uczestnicy też są tego zdania. W sumie przejechałem73 km.