Noworoczne spotkanie rowerowe - 2019

Paparazzi

1.01.2019 r.

 

Noworoczne spotkanie rowerowe - 2019

 

Ledwo co narodzony Nowy Roczek budził się po szaleństwach sylwestrowej nocy. Otworzył zaspane oczęta i co zobaczył? Otóż przy choince na cieszyńskim rynku zebrała się całkiem spora grupka kolarzy zdecydowanych na udział w pierwszej wyprawie 53 sezonu kolarskiego Ondraszka. A było nas całkiem sporo, bo aż 18 Ondraszków oraz sympatyków, w tym dwóch Mikołajów. Bardzo się ucieszyliśmy że przyjechał też R.Wałaski szef sekcji rowerowej bratniego PTTS-u z Zaolzia oraz debiutujący na naszych wycieczkach sympatyk klubu, który przypedałował aż z Zebrzydowic. Mimo problemów zdrowotnych na spotkanie przyszła Szykowno, co prawda tym razem bez roweru ale aby się z nami zobaczyć i złożyć życzenia. Na początek wymieniliśmy noworoczne czułości i zanurkowaliśmy do mikołajowej skarpety, skąd grzeczni wyciągnęli cukierki. Mimo, że było już południe to nadal nieliczni o tym czasie przechodnie i tak przecierali oczy ze zdumienia niepewni, czy widok tak sporej grupy cyklistów w pierwszym dniu roku nie wiąże się ze niedawno spożytymi przez nich trunkami.

Organizator i prowadzący spacer "Bystry" zaznaczył, że nasza wyprawa ma wyłącznie cel rekreacyjny i nie będziemy bić kilometrażowych rekordów. Objaśnił trasę i ruszyliśmy w kierunku Boguszowic.

Można powiedzieć, że już tradycyjnie było bez śniegu, nawet na chwilę zaświeciło dawno nie oglądane słońce, ale tylko po to aby zaraz wstydliwie schować się za chmurami, z których zaczął siąpić drobny kapuśniaczek. Nam to jednak absolutnie nie przeszkadzało, najważniejsze było to, że po świątecznym lenistwie i noworocznych szaleństwach zdecydowaliśmy się wyruszyć na rower. Przez Marklowice i Brzezówkę dojechaliśmy do Hażlacha do domu sympatycznych klubowiczów Roztomiłej i Miodzia. Przemili gospodarze, którzy z nami też jechali zaprosili wszystkich do siebie na małe co-nieco. Tutaj również czekał na nas Gwarek, który nie zdążył dojechać na miejsce zbiórki w Cieszynie.

Wznieśliśmy noworoczny toast, gospodarze podzielili się wspomnieniami z niedawnej zagranicznej wyprawy, wspominaliśmy też co zabawniejsze sytuacje z minionych wypraw i snuliśmy plany na tegoroczny sezon. Tak w miłej świątecznej atmosferze to bardzo sympatyczne spotkanie powoli się kończyło i do domu wracaliśmy już indywidualnie. Mimo, że deszczyk nadal padał byłem bardzo zadowolony z udziału i przejechanych pierwszych 30 km na rowerze.

 

ps. W dniu następnym już nawaliło śniegu i to całkiem sporo. Stąd przypuszczenie, że "czynniki wyższe" mają cieszyńskich ondraszków w opiece.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Paparazzi]

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

[GALERIA ZDJĘĆ - Wędrowniczek]

 

Rechtór-zbyś