Tegoroczny wyjazd z cyklu „W klasztorze i na rowerze” – V część – zaplanowaliśmy do Kluszkowców k. Czorsztyna. Polecił nam to miejsce Ojciec Mariusz Wójtowicz Karmelita Bosy.
Spotkanie wyznaczyliśmy 26.06 w piątek, czyli na zakończenie roku szkolnego o godz. 14.00, aby po rozpakowaniu się, zdążyć jeszcze na zwiedzanie zamku Czorsztyn.
Uczestnicy zjawili się planowo, z tym, że część dojechała bezpośrednio na miejsce autami, a „grupa Andrzeja” zaliczyła już wycieczkę z Waksmundu do Kluszkowców, pokonując odcinek Velo Dunajec.
Po przydzieleniu pokoi przygotowaliśmy się do wyjazdu na zwiedzanie zamku.
Wbrew oczekiwaniom, z tej wycieczki wyszła nam 15-to kilometrowa trasa. Ale warto było.
Po powrocie na kwaterę (do klasztoru) dokonaliśmy niezbędnej toalety i przygotowaliśmy się do spotkania przy ognisku. Były kiełbaski, ciasto, śpiewy, a Ojciec Paweł (przeor) przyniósł nam bochenek chleba wypiekany przez panią gospodynię. Był bardzo smaczny! Ustaliliśmy również plany na sobotę. Powstały dwie grupy.
Zgodnie z planami wieczornymi pierwsza grupa pojechała autami do Sromowców Niżnych, a następnie już na rowerach wzdłuż Dunajca do Szczawnicy, pokonując Velo Dunajec. W Szczawnicy poprowadziliśmy naszą grupkę do miejsca, gdzie 3 lata temu piliśmy wspaniałą, mrożoną kawę po turecku. I tym razem smakowała bosko. A w gratisie było spotkanie z tureckimi kotami.
Druga grupa, pod przewodnictwem Jędrusia, pojechała bezpośrednio na rowerach.
I tam spotkali moją serdeczną koleżankę Terenię – panią przewodnik, która prowadziła wycieczkę w tych stronach.
Spotkaliśmy się w Szczawnicy, gdy my już zbieraliśmy się do powrotu do Sromowców, a pozostali dopiero przyjechali. A i tak byliśmy umówieni na wieczorne ognisko.
Wieczorem cała nasza 14-to osobowa grupa spotkała się ponownie przy ognisku.
Jędruś zarezerwował telefonicznie na następny dzień rejs z Czorsztyna do Niedzicy, poopowiadaliśmy ciekawostki z trasy i a później udaliśmy się na spoczynek.
Niedzielny poranek zapowiadał, że dzień będzie bardzo gorący. Po śniadaniu niektórzy zamierzali iść do kościoła a reszta szykowała się do drogi. Zbiórka była wyznaczona na 8.30, gdyż rejs mieliśmy zamówiony na 9.00. Nie wszyscy pojechali na wycieczkę. Powody były różne: od jw. do awarii roweru lub braku dyscypliny. Tak więc udaliśmy się w 9-osobowym składzie na przystań i w rejs przez Jezioro Czorsztyńskie do Niedzicy.
Jarkowi udało się przekonać Andrzeja, żeby zacząć trasę od Falsztyna, gdyż łatwiej pod górkę jechać, gdy człowiek jest wypoczęty. A podjazd przed nami był niemały. Następnie przez Frydman, Dębno (Podhalańskie), gdzie jest drewniany, gotycki kościół z XV w. wpisany na listę UNESCO. W tym kościele były kręcone sceny ślubu Janosika z Maryną.
Niestety, trafiliśmy tam w trakcie mszy i nie mieliśmy możliwości zwiedzić wnętrza. Później, przez Maniowy i Podbrzezie dojechaliśmy do Kluszkowców. Trwała tam, w kościele, uroczysta msza św., gdyż nazajutrz było Piotra i Pawła, a proboszcz ma na imię Paweł, zaś ekonom – to Piotr. Obaj duchowni mieli na sobie piękne ornaty przyozdobione motywami góralskimi. Otrzymali dużo życzeń z okazji imienin a mszę uświetniała góralska kapela. Przed kościołem był poczęstunek, z którego również i my skorzystaliśmy.
Ostatecznie nadszedł czas pożegnania i powrotu do domu.
„Ośka” i „Bystry”
