14-21.06.2025 r.

 

65 zlot p.t.kol. w Skorzęcinie

 

Zlot przeszedł już do historii emocje opadły, więc na spokojnie można się podzielić wspomnieniami z jego przebiegu.

Otóż był pod paroma względami wyjątkowy. Po pierwsze to ilość uczestników: było nas prawie 700! (dokładnie 690, w tym 8 z Ukrainy). Jest to absolutny rekord wśród wszystkich dotychczasowych zlotów. Po drugie nasza reprezentacja też była rekordowa: 19 Ondraszków, choć co ilości osób z reprezentowanych klubów byliśmy może w pierwszej dziesiątce. Z tej grupy tylko my (Afi i Rechtór) wybraliśmy nocleg pod własnym namiotowym daszkiem z milionami gwiazd nad głową. Pozostali, jak większość uczestników wybrali noclegi w domach, domkach czy agroturystyce. Choć byliśmy w miarę w jednym miejscu to i tak niełatwo było się spotkać w całej Ondraszkowej grupie. A na trasach, w odróżnieniu od wielu klubów preferowaliśmy też indywidualne pomysły.

Dla nas ważnym wydarzeniem było ujawnienie gotowości do organizacji zlotu p.t.kol. w przyszłym roku. Stało się to w wtorek 17.06. na wieczornej odprawie, choć plotki o tym już krążyły od samego początku. Przedstawiliśmy się oficjalnie jako Komitet Organizacyjny i finalnie rozdysponowaliśmy ponad 500 pięknych kolorowych ulotek promocyjnych, które na tą okazję zostały przygotowane przy współpracy z UM Ustroń.

Pierwsze miejsce w klasyfikacji najliczniej reprezentowanych klubów bezapelacyjnie zajął klub im. W.Huzy z Gliwice skąd przybyły aż 43 osoby! , dalej był Radlin 29 osób, Toruń 28 osób i Łódź 27 osób. Ogółem było reprezentowanych aż 129 klubów i stowarzyszeń rowerowych, przy czym z PTTK było 629 uczestników. No i jeszcze wspomnę, że na zlocie było 276 kobiet i 411 mężczyzn, w tym 16 uczestników poniżej 18 lat.

Bazą był Ośrodek Wypoczynkowy Skorzęcin ładnie położony nad jeziorem Niedzięgiel ok.10 km na wschód od miasteczka Witkowo. Co do nazwy "wypoczynkowy" miałbym wątpliwości, bowiem jest to jeden z największych takich ośrodków w całej okolicy, czyli dosłownie całe miasteczko turystyczne ze sklepami, gospodami i salonami gry czyli jak Krupówki tylko, że nad jeziorem. W efekcie mnóstwo ludzi, harmider nie do opisania, a cisza nocna od godz.24.00 to tylko nieśmiała sugestia i to raczej nieprzestrzegana.

Organizatorzy bardzo się starali aby zlot był udany. Rozpoczęto uroczystym otwarciem w Witkowie dokąd prowadziła fajna ścieżka rowerowa. Zlot otworzył kol. Lech Drożdżyński niegdyś prezes PTTK, a obecnie prezes O/PTTK w Poznaniu. Była to dla nas szczególnie miłe wydarzenie, bowiem na tak wielkim forum odebraliśmy przyznane nam wyróżnienia: Piotr Holisz "Śmig" otrzymał Śląską Honorową Odznakę PTTK, a bardzo wymowną odznaką "Pół wieku w PTTK-u" czyli 50 lat w PTTK udekorowano Jadwigę Rezmer "Ośkę" i Marię Biłko-Holisz "Roztrzapka" oraz mnie, czyli "Rechtora".

Szef grupy z Ukrainy Taras Pacholiuk przekazał naszemu klubowi oraz klubowi im. H.Gintera z Łodzi oficjalne podziękowanie za środki finansowe, jakie zebrano podczas ubiegłorocznego zlotu w Wólce Nadbużnej. Za zebrane pieniądze zakupiono elektroniczne lokalizatory dronów wykorzystywane w obronie powietrznej na wojnie z Rosją. Otrzymaliśmy zdjęcia tych urządzeń.

Otwarcie zakończyło się występem zespołu regionalnego "Gniezno", przy czym równolegle strażacy z OSP zaczęli wydawać grochówkę z kotła. Takiej kolejki to nie widziałem nawet za papierem toaletowym w czasach PRL-u. No i w efekcie większość obecnych oglądała profesjonalnie przygotowany program artystyczny z perspektywy tej właśnie kolejki...

Trasy rowerowe do samodzielnej eksploracji na każdy dzień opracowano w formie specjalnie wydrukowanej mapy, i każdy dzień na odprawach je jeszcze szczegółowo omawiano. W sumie słusznie tylko, że na odprawach pojawiała się raczej niewielka część zlotowiczów, a z racji bogactwa przeróżnych ścieżek wiodących do zaproponowanych atrakcji część zlotowiczów układała własne trasy, co właśnie było właśnie na nich widać.

Wielkim atutem imprezy był teren wprost wymarzony do rowerowej eksploracji: równinny teren, sporo rowerowych udogodnień i dróg z niewielkim natężeniem ruchu, wiele ładnych jezior i zabytków godnych zobaczenia. Oto niektóre z nich, do których dotarliśmy: Bazylika pw NMP w Trzemesznie, romańskie kościoły w Strzelnie, skansen "Gród Słowian" w Mrówkach i rezerwat archeologiczny w Grzybowie, pełne wysokiej klasy zabytków Gniezno. Właściwie to zabytki sakralne w każdej z mijanych miejscowości warto było zobaczyć. Z innych ciekawostek należałoby wymienić dawne przejście graniczne rosyjsko-pruskie w Anastazewie, infrastrukturę obecnie już nieczynnej kolei wąskotorowej widoczną w całej okolicy, piękne pałace np. w Mieczownicy czy też dwory np. w Kołaczkowie, pomnik dziecięcego strajku we Wrześni. Na pewno warto było objechać jeziora, choć to nieuchronnie wiązało się z jazdą po piaszczystych polnych drogach. Nawet sporo z lokalnych dróg publicznych w obrębie lasów też było nieutwardzonych i zamieniało się w piaskownice.

Szczególnie zapamiętaliśmy uroczystości Bożego Ciała w Witkowie. Otóż do mszy św. biskupowi z dalekiego Kazachstanu(!) służył nasz "Juniorek"(!!) i to bardzo profesjonalnie. A w procesji wzięła udział chyba połowa tego miasteczka, wraz z pokaźną grupą rowerzystów na końcu.

Ciepło wspominamy też sympatyczne nieformalne wieczorne spotkania z piosenką i Ondraszkami w przeróżnych konfiguracjach, czy też z przyjaciółmi z całej Polski z którymi widzieliśmy się przecież rok temu. Miło zapamiętamy wspólną wycieczkę rowerową do Powidza i Słupcy z ukraińską grupą naszego serdecznego przyjaciela Tarasa Pacholiuka oraz wieczorne spotkanie przy ukraińskim barszczu...

Na jego prośbę jako klub jak w ubiegłym roku znów postanowiliśmy wesprzeć obronę Ukrainy zebraną kwotą 700 zł.

Na oficjalnym zakończeniu imprezy w piątek 27.06. zasłużenie przekazano dużo serdecznych podziękowań dla organizatora tj. jak szybko przeliczyłem dla 15 osobowej ekipy z KTR "Sigma" z Poznania za wspaniale przygotowany zlot. Od Ondraszków wraz z podziękowaniami oficjalnie przekazałem organizatorom pakiet upominków z Ziemi Cieszyńskiej, a wszystkich obecnych już zaprosiłem na przyszły rok do Ustronia. Jestem przekonany, że i od nas wszyscy wywiozą tak pozytywne wspomnienia, jak ze Skorzęcina.

Odgórne czynniki też zlotowi sprzyjały: słoneczna pogoda utrzymała się prawie cały czas, nawet w Boże Ciało nie padało i tylko jeden dzień był nieco deszczowy. Jedynie co mogło dokuczać to wiatr, zwłaszcza gdy wiał z przeciwnej strony.

Łącznie przejechaliśmy (Afi i Rechtór) 326km, co nie jest jakimś rewelacyjnym wynikiem - zapytajcie choćby Aleksandra Sorkowicza "Ola".

A w drodze powrotnej (ok.500 km samochodem) w trójkę "Afi", " Rechtór" i "Dociyrny" zahaczyliśmy jeszcze o Sanktuarium Maryjne w Starym Licheniu. Wg mnie to pełne Bizancjum, ale to już temat na inną opowieść.

 

[GALERIA ZDJĘĆ]

 

Rechtór-Zbyś