8.06.2025 r.
Smażenie Ondraszkowej wajecznicy
Wobec braku prowadzącego tą najstarszą z klubowych tradycji, w tym roku wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Wg ustaleń miejscem docelowym miał być dawny Strusioland w Kończycach Wielkich. Jednak nikt z nas tam dawno nie był, więc razem z Afi i Majstrem Blaszką uzbrojeni w środki czystości pojechaliśmy na miejsce, aby zbadać stan aktualny. Wygląd nieco nas przeraził, ale wzięliśmy się ostro do roboty i po chwili wyglądało już całkiem inaczej. I do tego gospodarz obiecał, że wykona niezbędne roboty, w tym wyremontuje dziurawą drogę dojazdową. I słowa dotrzymał.
Wszystko było przygotowane, więc tylko pogoda mogła nam namieszać.
I namieszała.
W pochmurną niedzielę z beznadziejnymi prognozami na cieszyńskim rynku o godz. 10.00 pojawiło się jednak aż siedmiu Ondraszków i jeden sympatyk, co uważam za dobry wynik. Przy wyjeździe z rynku zaczynało kropić, a potem było tylko gorzej. Jeszcze nie wyjechaliśmy z Cieszyna i już było trzeba zakładać peleryny, które przydały się aż do mety. Ten mini peletonik poprowadziłem przez Zamarski, Kostkowice i Hażlach na metę do Kończyc, gdzie w międzyczasie pojawiła się też druga - zmotoryzowana część naszej ekipy. Łącznie był nas 20 uczestników, w tym debiutujący z nami Piotr Chobot z małżonką Grażyną. I choć deszcz nie odpuszczał, nam schowanym pod daszkiem teraz w ogóle nie przeszkadzał. Jasia "Afi" została mistrzem ceremonii, a Rysiek Pilch jej głównym pomocnikiem. Ja także ubrałem stosowny fartuszek, ale do rozbijania jajek oraz mieszania w brytfannie zostali wszyscy dopuszczeni. Łącznie znalazło się w niej 137 jaj. Najdłużej trwało nam zmuszenie pieca, aby pogrzał pokrojone szpyrki do właściwej temperatury. Ale finalny efekt przerósł nasze oczekiwania, i co podkreślili wszyscy degustatorzy: wajecznica wyszła wyśmienicie!.
Teraz nadszedł czas bitwy o "puchar - patelnię ondraszkowej wajecznicy". Konkurs strzelecki poprowadził Piotr "Paparazzi" i Jarek "Bystry". Tym razem odbył się w dwóch kategoriach: męska i damska i dodatkowo z nagrodami rzeczowymi. Konkurs też odbył się pod dachem. W wyniku zaciętej rywalizacji puchar - patelnię już po raz czwarty zgarnął Kazik "Gwarek" z wynikiem 30/30, a kolejne miejsca po dwóch dogrywkach zajęli Zbyszek "Rechtór" 30/29 i Grzegorz "Dzięcioł" 30/29. W kategorii pań niespodziewanie dla samej siebie wygrała sympatyk Halina Pieczonka, przed Renatą "Rajzyrką" i Wisienką "Ośką".
Nasze sympatyczne spotkanie kulinarne zakończyła "Wisienka" prowadząc śpiewanie, a Gwarek akompaniował na organkach. W końcu nawet przestało padać, a w drodze powrotnej nawet wyglądnęło na nas słońce!.
I jak tu się nie cieszyć!
Afi i Rechtór Pawlikowie