Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/dkoszela/public_html/tkk-ondraszek.pl/templates/champion/functions.php on line 201

Aktualności

Rajd śladami Dobrej Pani z Kończyc etap II

Milczek

12.09.2020 r.

 

Rajd śladami Dobrej Pani z Kończyc etap II

 

12.09.2020 przy pięknej pogodzie nastąpił II etap wycieczki rowerowej śladami Hrabiny Gabrieli Thun. Tym razem w sile 20 rowerzystów ruszyliśmy czeską stroną do Karwiny, poprzez Czeski Cieszyn po drodze zwiedzając nowo otwarty po remoncie Archeopark w Kocobędzu, w którym zaplanowane mieliśmy zwiedzanie. Tam zobaczyliśmy jak żyli nasi przodkowie przed tym gdy założyli cieszyński gród.

Drugim zaplanowanym miejscem na naszej trasie była Karwina - Frysztat gdzie zrobiliśmy sobie krótką przerwę na uzupełnienie płynów oraz podziwianie pięknych powozów przed pałacem Lariszów, rodowego gniazda Gabrieli. Następnie udaliśmy się w kierunku Polski. Po przekroczeniu granicy dojechaliśmy do Kończyc Wielkich, gdzie mieszkała Hrabina i koncentrowała się jej działalność dobroczynna. Zobaczyliśmy pamiątki jakie pozostały tzn. pałac (obecnie własność prywatna), ścieżkę zdrowia jej imienia oraz niedawno powstałą rzeźbę Dobrej Pani siedzącą przed kościołem na ławeczce. Po krótkim postoju ostatnim etapem był przejazd do Hażlacha, gdzie zostaliśmy przywitani przez p. Grzegorza Sikorskiego - Wójta Gminy Hażlach, który zaprosił nas na otwarcie nowej atrakcji Hażlacha czyli Domu Przyrodnika, w którym nas przyjął poczęstunkiem. Zapoznała nas również z historią powstania muzeum i postaci związanych z Hażlachem oraz zaprosił na zwiedzanie obiektu, co z przyjemnością uczyniliśmy.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Milczek]

 

Mariusz Bubik

Rajd pograniczem CZ-PL cz.III

Administrator

23.08.2020 r.

 

Rajd pograniczem CZ-PL cz.III

 

Wg terminów wpisanych w "sklerotniku" ten rajd miał się odbyć na wiosnę br., lecz ze względu na wirusowe zawirowania przesunęliśmy go na tą sierpniową niedzielę. W zamyśle była to trzecia część tryptyku, jaki zapoczątkowaliśmy w roku 2018 Rajdem Niepodległości. W roku 2019 odbył się Rajd śladami wojny polsko-czeskiej, no i teraz chcieliśmy zobaczyć, jak te graniczne przepychanki się zakończyły, i co z tego wynikło. Okazją była też 100 rocznica tych ważnych dla Śląska Cieszyńskiego wydarzeń, bowiem decyzja o podziale zapadła 28 lipca 1920r. Wraz z Robertem z PTTS-u postanowiliśmy rozpocząć Rajd na dawnym przejściu granicznym w Leszna Grnicznym. Podzieliliśmy się prowadzeniem tak, że do Cieszyna trasę opracował Robert, a dalej już ja. Nadrzędnym celem było takie wybór trasy, aby przejechać jak możliwie blisko wytyczonej granicy, co miało określone reperkusje, bowiem nie wszędzie był asfalt, a nawet nie wszędzie była droga.

W Cieszynie na rynku zebrały się Ondraszki i część Beskidzioków. Po serdecznych powitaniach (z Beskidziokami widzieliśmy się po raz pierwszy w tym roku!) dosiedliśmy bicykli i wspólnie przejechaliśmy przez Puńców i Dzięgielów na przejście granicznego. Ten fragment trasy gonił za nami Krzysztof (Ondraszek z Katowic), który nieco się spóźnił na start w Cieszynie, ale na szczęście wiedział gdzie nas szukać.

Na granicy już nas oczekiwała pozostała grupa uczestników wraz z Robertem z PTTS-u. Była też obecna reporterka z polskiej gazety w RCZ "Głos", która montowała fotoreportaż z wydarzenia. W peletonie wyróżniała się rowerowa rodzinka z czteroletnią córeczką, która jechała na własnym małym rowerku (!) z podniesionym przednim kółkiem i holowanym przez tatę. Razem było nas 24, w tym 8 Ondraszków.

Rajd rozpocząłem od historycznego wprowadzenia w perypetie kształtowania granicy państwowej w latach 1919-1920 oraz późniejsze modyfikacje z lat 1938, 1939, 1945 po jej ostateczny dzisiejszy kształt. Ekspresję wypowiedzi podkreśliłem założonym historycznym mundurem celnika i ilustrowałem prezentacją oryginalnych artefaktów z epoki, a były to banknoty obu państw z emitowane w latach 1919-1989. Podkreśliłem, również że nasza wyprawa zakończy się w tajemniczym miejscu nazwanym "Na końcu świata”, a wytrwałych którzy tam dojadą nagroda nie minie. Wyprawa rozpoczęła się po asfaltowej drodze, która mniej więcej naśladowała przebieg granicy aż do Czeskiego Puńcowa. Po drodze spotykaliśmy gdzieniegdzie słupki graniczne, w Puńcowie zobaczyliśmy też, stojący tuż za granicą, pięknie odrestaurowany budynek dawnej straży granicznej, przyozdobiony na elewacji orłem w wersji obowiązującej bezpośrednio po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. W Kojkowicach natknęliśmy się na tablicę pamiątkową na cześć "cysorza" Franciszka Józefa I, który był w tym miejscu w 1906 roku obserwując manewry wojskowe. Przy okazji odkryliśmy miejsce z pięknym widokiem na Cieszyn. Finalnie stromym zjazdem znaleźliśmy się na poziomie rzeki Olzy, po czym niebawem, już na przedmieściach Cieszyna podjechaliśmy leśną ścieżką z przeszkodami (powalone drzewo) do miejsca, gdzie granica dochodzi do rzeki. W tym momencie znaleźliśmy się już w Polsce, ale niebawem po kładce rowerowo-pieszej wróciliśmy do Czeskiego Cieszyna. W miejscu dawnego przyczółku mostowego przypomniałem historię rozebranego w 1984r. mostu "przepustkowego”. Następnie podjechaliśmy pod muzeum, aby obejrzeć niedawno (28.07.2020) odsłonięty pomnik ustanowienia granicy i powstania Czeskiego Cieszyna. Ceremonia odbyła się w obecności władz obu miast, w duchu porozumienia, pojednania i współpracy, jak podkreślały Panie Burmistrzynie obu miast. Kontrowersje i żywe dyskusje wzbudza jednak kształt pomnika bowiem jest to replika dawnego słupa czeskiego granicznego. Nasz głos w tej sprawie można przeczytać w załączonym piśmie do władz Cieszyna.

Wspomniałem tu również, jak nagle z dotąd jednolitego Cieszyna zrobiono dwa, i z jakim mozołem oba te gwałtownie rozdzielone organizmy budowały swoją samodzielność.

Dalsza droga aż do Karwiny była łatwa i prosta bowiem jechaliśmy w dużej części po ścieżce rowerowej wzdłuż rzeki. W Łąkach nad Olzą, w miejscu gdzie była niegdyś prowizoryczna ława przez rzekę przybliżyłem historię małego ruchu granicznego zapoczątkowanego umową w 1925r, i ponowioną w roku 1959r. Wypowiedź poparłem prezentacją autentycznych dokumentów z epoki (przepustki graniczne i inne o raz perypetiach ludzi mieszkających na na pograniczu). Jeszcze przed Karwiną granica opuszcza koryto Olzy, i szerokim łukiem omija miasto. Naśladując jej przebieg trafiliśmy najpierw na dawne przejście graniczne Kaczyce - Karwina, a następnie w miejsce, gdzie obecną drogę wówczas przegrodził nasyp ziemny i szykany z szyn. O tym, że w latach międzywojennych było tu przejście graniczne świadczy stojący opodal budynek dawnej służby celnej. Tutaj też wjechaliśmy do Polski, aby w Kaczycach Dolnych wrócić znów do Czech wjeżdżając do Czarnego Lasu. Wykorzystując nieco wyboistą, ale utwardzoną leśną ścieżkę dojechaliśmy do Mizerowa - nadgranicznej dzielnicy Karwiny. Tutaj droga się nagle skończyła, i dalej po miedzy dotarliśmy na powrót do Polski, w rejon dawnego przejścia granicznego w Marklowicach Dolnych. Tą miejscowość wyjątkowo dotknęła złośliwość losu, bowiem granica nie tylko podzieliła wioskę, ale wręcz poszczególne gospodarstwa i miejsca użyteczności publicznej (kościół, cmentarz, remiza strażacka-CZ, szkoła-PL), zmuszając mieszkańców do biegania z przepustkami dookoła przez wyznaczone przejście graniczne. Stąd na "Koniec świata" prowadziła asfaltowa droga, która jednak skończyła się w lesie, gdzie było trzeba rowery kawałek podprowadzić. Do tego niedawny deszcz spowodował, że ścieżka była błotnista, więc oczywiście "ubrudziliśmy nieco buciki" o rowerach nie wspominając. Nasza peregrynacja zakończyła się w czeskiej miejscowości Piersna. Tutaj w malowniczym miejscu między stawami stoi gospoda o trafnej nazwie "Koliba na konci světa”. Dojechała tu prawie połowa pierwotnego składu naszego peletonu, w tym nasza mała bohaterka na dziecinnym rowerku, wzbudzając prawdziwy podziw nas wszystkich. Po konsumpcji, w tym ufundowanej nagrody nadszedł czas powrotu do "cywilizacji".

Razem dojechaliśmy do Piotrowic i Karwiny, skąd część zespołu wróciła pociągiem, a czwórka dojechała do Cieszyna na rowerach, zamykając prawie 90-km pętlę. Podsumowując rajd z całym przekonaniem możemy stwierdzić, że organy niegdyś wytyczające linię granicy państwowej miały sporą fantazję, a sporo miejsc gdzie teraz byliśmy, było nam dotychczas nieznanych!

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Paparazzi]

 

 

Rechtór-Zbyś

Mowa na pogrzebie śp. Władysława Sosny "Szeryfa"

Rechtór

Wladyslaw sosna artykul

Mowa na pogrzebie
śp. Władysława Sosny "Szeryfa"

 

Nie jest łatwo tak dobrać słowa, aby w kilku zdaniach oddać wyjątkowo pracowite, bogate i piękne życie Śp. Władysława Sosny. Jego postać jest wyjątkowo nietuzinkowa i przynajmniej wśród starszego pokolenia cieszyniaków tak łatwo rozpoznawalna, że przez lata urosła do rangi legendy naszego Śląska Cieszyńskiego. Wytrawny turysta, przewodnik i krajoznawca. Jako działacz społeczny zaangażowany w wielu stowarzyszeniach o różnym przekroju działalności, pozostawił w każdym z nich swoją najlepszą cząstkę. Długo można wspominać Jego dokonania, więc jako przedstawiciel całej społeczności PTTK chciałbym się skupić na Jego osiągnięciach i pracy dla naszego towarzystwa. Turystyczne zainteresowania rozpoczął rozwijać już na etapie studiów w Politechnice Gliwickiej. W życiu zawodowym, w miejscach gdzie pracował, dzięki swojej turystycznej pasji twórczo rozwijał działalność istniejących ogniw PTTK. Tak było w Celmie, gdzie działał w zarządzie Koła Zakładowego, tak było w Technikum Mechaniczno-Elektrycznym, gdzie był opiekunem szkolnego Koła PTTK, tak było wreszcie i w Cieszyńskim Oddziale PTTK, gdzie w 1961r. reaktywował Sekcję Turystyki Kolarskiej, która po pięciu latach została przekształcona w Turystyczny Klub Kolarki PTTK nazwany później Ondraszkiem. Władek był jego przewodniczącym, a jego żona Emila skarbnikiem, i pod troskliwym okiem "Szeryfów" jak ich nazywaliśmy klub prężnie działał, organizując nawet imprezy o ogólnopolskim znaczeniu. Miarą skuteczności ich działania było to, że kiedy w 1979r. przekazał prowadzenie klubu swemu następcy, Ondraszek dalej się rozwijał i czyni to nadal, propagując turystykę kolarską, choć parę lat temu obchodził już swoje Złote Gody. Niejako równolegle, od 1963r. pełnił funkcję szkoleniowca w Kole Przewodników Beskidzkich i Terenowych przy cieszyńskim O/PTTK, a przez dwie kadencje był członkiem Zarządu Oddziału. Prowadził liczne wycieczki szkoleniowe, nawiązał kontakty z kołami przewodnickimi w całym kraju. Wyszkolił kilka generacji przewodników, a niektóre z jego form szkolenia są nadal z powodzeniem stosowane takie jak przewodnickie posiady, czy sesje popularno-naukowe organizowane pod nazwą "Cieszyńskie Miscellanea”. Dzięki tym wysiłkom doprowadził do podniesienia kwalifikacji naszych przewodników, a cieszyńskie Koło Przewodników stało się znaczącym ośrodkiem w skali kraju.

Ze względu na pogarszający się stan zdrowia, różnice w podejściu do niektórych zagadnień nurtujących towarzystwo oraz zaangażowanie w innych dziedzinach społecznej działalności od 1989r. stopniowo wycofywał się z czynnej działalności w PTTK, przerzucając swoje zainteresowania na Macierz Ziemi Cieszyńskiej oraz Polskie Towarzystwo Ewangelickie. Rozwinął jednocześnie bogatą działalność publicystyczną, w tym w dziedzinie krajoznawstwa. Można śmiało twierdzić, że w tym czasie każdy turysta odwiedzający naszą Małą Ojczyznę i beskidzkie grónie był dosłownie przez Władka prowadzony za rękę, bowiem z pewnością korzystał z wielokrotnie wznawianych map i przewodników, które wyszły spod Jego pióra. Jego perfekcjonizm i skrupulatność przynosiła wspaniałe efekty, również na ogólnopolskim forum. Jego mapa "Beskid Śląski i Żywiecki" i pozycja "Cieszyn - przewodnik krajoznawczy" zostały wyróżnione pierwszymi nagrodami w organizowanych wówczas ogólnopolskim Biennale Książki Turystycznej.

Tak skuteczna i owocna działalność była wielokrotnie wyróżniana i nagradzana, w tym wyróżnieniami i odznaczeniami państwowymi, władz samorządowych miasta i powiatu oraz organizacji w których działał. Skupiając się znów na wyróżnieniach z turystycznej branży należy odnotować, że śp. Władysław Sosna był Honorowym Przewodnikiem i Przodownikiem turystyki górskiej i kolarskiej, a wraz z żoną Emilią byli Honorowymi Członkami Turystycznego Klubu Kolarskiego PTTK "Ondraszek”. Otrzymał też wyróżnienia i odznaczenia najwyższej klasy. W 2010r. został wpisany do Księgi Zasłużonych Działaczy PTTK woj. śląskiego, a w 2017r. decyzją Walnego Zjazdu PTTK został obdarzony tytułem Honorowego Członka PTTK, tym samym wszedł do elitarnego grona osób posiadających najwyższą w naszym towarzystwie godność. Również w tym roku otrzymał nie mniej prestiżową nagrodę literacką im. W.Krygowskiego, za wybitne osiągnięcia w dziedzinie literatury krajoznawczej.

We wspomnianych sukcesach swój niepodzielny udział miała Jego żona Emilia, towarzyszka życia i wierna uczestniczka prawie wszystkich rowerowych, pieszych i autokarowych eskapad, czytelniczka i pierwsza recenzentka powstałych tekstów, zawsze dbająca o właściwy "twórczy" klimat w domu.

Choć z czasem choroba postępowała, czyniąc ciało coraz mniej podatnym na wysiłek, Jego umysł nie miał taryfy ulgowej. Kto w ostatnich latach odwiedzał p.Sosnów, ten wie, że najczęściej można Go było zastać przy komputerze, zagrzebanym w stercie dokumentów, wiecznie zajętym i goniącym terminy powziętych zobowiązań redakcyjnych. I nagle, od 19 sierpnia miejsce to już na zawsze pozostanie puste, pozostawiając jednocześnie w naszych sercach smutek i żal, bowiem tego miejsca nijak nie da się już zapełnić.

Dziękujemy Ci Drogi Władku, a dla Ondraszków czcigodny "Szeryfie”, za wszystko co uczyniłeś dla naszej turystycznej społeczności, za te lata bezinteresownej działalności na rzecz PTTK. Choć zdarzały się nieporozumienia, zawsze byłeś gotowy wesprzeć nas czynem i słowem, i takim pozostaniesz w naszej wdzięcznej pamięci.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Paparazzi]

 

Zbyszek Pawlik
prezes ZO/PTTK "Beskid Śląski"
prezes TKK Ondraszek