Aktualności

78 rocznica żywocickiej tragedii

Rechtór

6.08.2022 r.

 

78 rocznica żywocickiej tragedii

 

Znany zaolziański działacz Władek Kristen od wielu lat co roku organizuje rowerową sztafetę pamięci do obecnej dzielnicy Hawierzowa-Żywocicach poświeconą tragicznemu wydarzeniu z lat ostatniej wojny.

Nie była to ani wycieczka, ani rekreacyjna przejażdżka lecz wyprawa dla upamiętnienia 36 przypadkowych obywateli Żywocic i okolicznych wiosek, którzy w niedzielny poranek 6.08.1944r. zostali zamordowani w całkiem przypadkowych miejscach w odwecie za udany zamach na kilku członków Gestapo w miejscowej gospodzie Izydora Mokrosza. O życiu lub śmierci decydowało to, czy napotkany przez niemiecką obławę miał odpowiednie dokumenty...

W latach powojennych w miejscach gdzie ci ludzie zginęli postawiono kamienne stele z wyrytym imieniem i nazwiskiem zamordowanego, a w 1949r. w centrum wsi odsłonięto wymowny pomnik ofiar autorstwa znanego artysty Franciszka Świdra. Stele-kamienie pamięci stoją w różnych miejscach: na polach, w lasach, przy drogach, a nawet na prywatnej posesji. I naszym celem była właśnie swoista rowerowa sztafeta pomiędzy poszczególnymi kamieniami pamięci, gdzie prowadzący Władek Kristen w paru słowach przybliżał sylwetkę ludzi, którzy tam stracili życie. Było to łącznie 27 Polaków, 8 Czechów i jeden posiadacz niemieckiej listy narodowościowej (Volkslisty). Najstarsza z ofiar miała 57 lat, a najmłodsza nie ukończyła jeszcze 17 lat...

Naszą sztafetę pamięci zaczęliśmy o godz. 8.00 na przystanku kolejowym w Suchej. Była nas łącznie 17 rowerzystów, w tym reporter Beata "Indi" na zabytkowym "Jubilacie" i pilnujący bezpieczeństwa rowerowy funkcjonariusz straży miejskiej z Hawierzowa. Ondraszka reprezentowała trójka "Roztomiło”, "Miodzio" i "Rechtór”. Nad nami wisiały niepokojące ciemne chmury, a my tymczasem kluczyliśmy mocno po Żywocicach co rusz napotykając wspomniane kamienie pamięci. Niestety nie objechaliśmy ich nawet połowy, kiedy zaczęło padać. I lało tak beznadziejnie, że postanowiliśmy pojechać do centrum pod pomnik, gdzie o godz. 10.00 miała się rozpocząć okolicznościowa uroczystość. Dobrze, że organizatorzy przygotowali wiaty - namioty pewnie licząc, że będą uczestników ochronić przed palącym słońcem, które od dłuższego czasu dawało się we znaki. Tymczasem jednak kto mógł, to uciekał pod daszek przed deszczem. I my skrzętnie wykorzystaliśmy wolny kawałek zadaszenia przyglądając się wydarzeniu. Była to podniosła uroczystość patriotyczna, z wojskową wartą honorową z obu państw, przybyło sporo oficjeli w tym m.in. Konsul Generalny RP, burmistrzowie Hawierzowa i obu Cieszynów, były deklamowane wiersze, śpiewy i okolicznościowe przemówienia. Delegacje składały pod pomnikiem wieńce i kwiaty, a nasza trójka też złożyła zapalone światełko pamięci. Obchody zakończyły się hymnami obu państw.

Ponieważ nadal padało zwiedziliśmy pobliskie muzeum poświęcone wydarzeniom z II w.świat. na Śląsku Cieszyńskim i przypadkiem załapaliśmy się nawet na raut, jaki był przygotowany w muzealnych kuluarach. Spotkaliśmy też "Baśkę" i "Skrybę”, którzy przyjechali tutaj samochodem.

W tzw. międzyczasie nasz rowerowy peleton już się rozwiązał, a że i deszcz trochę zelżał, to i my wróciliśmy do Cieszyna przez Albrechcice, Łąki i Kocobędz.

Przejechałem 23 km.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

 

Rechtór-Zbyś

Do Ostrawy (i nie tylko) ścieżkami rowerowymi

Rechtór

17.07.2022 r.

 

Do Ostrawy (i nie tylko) ścieżkami rowerowymi

 

Przewidywana w naszym kalendarzu w tym terminie wycieczka Włodzimierza Nowaka została odwołana, więc z radością przyjęliśmy propozycję z kalendarza Beskidzioków. Wczesnym rankiem przy pięknej pogodzie przed remizą straży pożarnej w Czeskim Cieszynie pojawiło się 11 Ondraszków, a zebrało się coś ok. 20 kolarzy, których miał prowadzić Władek Niedoba. Po serdecznych powitaniach i załatwieniu formalności (lista obecności) Władek wyjaśnił pokrótce gdzie i jak pojedziemy. Zaznaczył przy tym, że pojedziemy wolno. W jego wydaniu zabrzmiało to nieco dziwnie, bowiem jest znany w raczej dość szybkiej jazdy, zwłaszcza, że dosiada lekkiego rumaka na sportowych przełożeniach. Nasze obawy oczywiście się sprawdziły choć o godz. 8.00 ruszyliśmy, niczym Lokomotywa w wierszu Tuwima najpierw powoli, jak żółw ociężale... Gdzieś koło Ropicy nabieraliśmy już właściwego Władkowi tempa, który mimo protestów niektórych i tego, że jechaliśmy pod górkę w stronę Oldrzychowic frunął jak ptaszek, a reszta peletonu próbowała za nim nadążyć z lepszym lub gorszym skutkiem. Jechaliśmy raz w górę, raz w dół równolegle do łańcucha Beskidu Śląsko-Morawskiego. Na krótko zatrzymaliśmy się w Ligotce Kameralnej, gdzie jest godny obejrzenia kościół ewangelicki dokładnie taki jak cieszyński, tylko w zmniejszonej skali, o czym wiedzieliśmy z wykładu pastora na naszej niedawnej wyprawie do Drogomyśla. Jednak tylko „Milczek” i "Olo" pobiegli, aby to sprawdzić.

Przed nami jeszcze parę sporych podjazdów i odsłonił się wspaniały widok na Łysą Górę i sąsiedni trapez Ondrzejników. Kontemplować jednak nie było czasu, i pięknym długim zjazdem dojechaliśmy do Niżnej Lhoty oraz sąsiedniej Dobrej. Tutaj nastąpił zasłużony odpoczynek w przyjaznej rowerzystom gospodzie o nazwie "Kolovna" czyli "Rowerownia”. Dalsza droga wiodła przez Noszowice koło browaru (wdzięczny temat na osobną wyprawę), i niebawem byliśmy już we Frydku. Tutaj wjechaliśmy na kapitalną ścieżkę rowerową wzdłuż rzeki Ostrawica, która zaprowadziła nas do samej Ostrawy. W tym pięknym mieście nadrzecznymi bulwarami zajechaliśmy pod ratusz, gdzie czekała na nas umówiona p.redaktor z miejscowej TV. Po udzieleniu paru wywiadów nieco dłuższy odpoczynek nastąpił w barze na tyłach ratusza, przy małym "co nieco”. Na pytanie co dalej?, wszyscy byli zdecydowani dojechać co najmniej do Bogumina, skąd też można było ratować się pociągiem w drodze powrotnej. Ścieżka rowerowa doprowadziła nas do miejsca, gdzie Ostrawica wpada do Odry, skąd jechaliśmy dalej, już po nadodrzańskich wałach. Niedługo potem zajechaliśmy z fasonem przed dworzec kolejowy w Boguminie. Tutaj z naszego peletonu odłączyły się "Ośka”, "Szykowno" i Monika, jednak pozostała (męska) część rowerowej braci ambicjonalnie postanowiła zamknąć rowerową pętlę aż w Cieszynie. Było to zadanie na ponad 100 km łącznie, jednak dzięki dość sprinterskiemu prowadzeniu przez Władka była stosunkowo wczesna godzina i uznaliśmy, że damy radę. Na znanym nam już odcinku z wypraw do ujścia Olzy peleton podzielił się na małe grupki, bowiem nie wszyscy dali radę utrzymać koła prowadzącemu, który jechał w tempie jakby wycieczka dopiero się zaczęła. W jedną kupkę zgromadziliśmy się dopiero w Darkowie, no i później w Łąkach, gdzie w "Rybim Domu" zasiedliśmy na dłużej, aby odsapnąć i posumować wyprawę. Mimo, że byliśmy dziś w kilku dużych miastach, z perspektywy roweru można powiedzieć, że w zdecydowanej większości jechaliśmy pośród zielonego krajobrazu i bezpiecznie odseparowani od samochodów. Idealna trasa dla rowerzystów z sportowym zacięciem. Nie zwiedziliśmy jednak niczego (poza wyjściem na ratuszową wieżę za pieczątką), bowiem nasz program tego nie zakładał. Jak dla mnie trochę szkoda, bowiem byłoby po drodze co oglądać. A tak przejechałem 103 km, a wartością dodaną było to, że już o 17.00 byłem w domu.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

 

 

Rechtór-Zbyś

Sprawozdanie z organizacji i przebiegu Międzynarodowego Złazu Turystycznego z okazji 100-lecia Schroniska PTTK na Stożku

Administrator

stozek 100 lat

9.07.2022 r.

 

 

 

Sprawozdanie z organizacji i przebiegu
Międzynarodowego Złazu Turystycznego
z okazji 100-lecia Schroniska PTTK na Stożku

 

  1. Prace przygotowawcze
  2. W dniu 16 grudnia 2021r. w siedzibie Oddziału PTTK "Beskid Śląski" w Cieszynie przy ul. Głębokiej 56 z inicjatywy ówczesnego Prezesa Zarządu Oddziału Zbigniewa Pawlika spotkali się przedstawiciele O/PTTK z Cieszyna i Wisły. Na spotkaniu ustalono, że w dniu 9 lipca 2022r czyli dokładnie w 100-lecie otwarcia schroniska zostanie zorganizowany Międzynarodowy Złaz Turystyczny, którego punktem kulminacyjnym będzie odsłonięcie tablicy pamiątkowej przy schronisku. Ustalono też skład Komitetu Organizacyjnego Złazu:

    • z Oddziału PTTK "Beskid Śląski" w Cieszynie: Zbigniew Pawlik (komandor), Zbigniew Huczała, Maria Czyź, Krzysztof Greń, Irena Greń (kooptowana w terminie późniejszym)
    • z Oddziału PTTK "Wisła" z Wisły: Izabela Rudzińska (wice-komandor), Grażyna Pruska, Anna Pilch (kooptowana w terminie późniejszym)
    • z Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Sportowego "Beskid Sląski" w Republice Czeskiej: Halina Twardzik (wice-komandor), Wanda Farnik
    • gospodarz schroniska Krzysztof Cimek
    • z Urzędu Miejskiego z Wisły: Tadeusz Papierzyński (kooptowany w terminie późniejszym)

    Komitet Organizacyjny na szeregu spotkaniach (łącznie odbyło się sześć: dwa w Cieszynie, dwa w Wiśle i dwa na Stożku) opracował scenariusz obchodów, ustalił skład Komitetu Honorowego i docelowy Komitetu Organizacyjnego (załącznik nr 1), zakres działań promocyjnych oraz kwestie finansowe. Ustalił również logo imprezy, które było jej znakiem rozpoznawczym stosowanym na wszelkich materiałach. W trakcie przygotowań powstała dodatkowa inicjatywa przygotowania wystawy towarzyszącej w siedzibie Wiślańskiego Centrum Kultury, na której zaprezentowano historię schroniska z wykorzystaniem pocztówek ze zbiorów Jana Cichego, odciski pieczęci okolicznościowych wykonanych przez Jana Folwarcznego z okazji różnych wydarzeń turystycznych na Stożku oraz kolejnych jubileuszy schroniska, a także blaszek pamiątkowych i lasek turystycznych ze zbiorów Andrzeja Lacela.

    Zbigniew Pawlik opracował artykuł zatytułowany "Historia pewnego schroniska" zawierający szczegółową historię powstania schroniska i jego dalszych losów. Artykuł wysłano min. do wydawnictwa PTTK "Turysta", Wydziału Promocji UM Wisła oraz został umieszczony na stronach internetowych towarzystw wchodzących w skład komitetu organizacyjnego jako zapowiedź wydarzenia. Ukaże się również w kilku odcinkach w "Wiadomościach Ratuszowych".

    Komitet Organizacyjny następująco podzielił realizację zadań:

    • zespół Wisła: zaprojektowanie i wykonanie elementów graficznych (zaproszenia, podziękowania, regulamin, afisz) zapewnienie udziału kapeli oraz punktu medycznego GOPR, udział w sekretariacie złazu,
    • zespół Cieszyn: opracowanie i wykonanie śpiewnika okolicznościowego, opracowanie i wykonanie pamiątek ze Złazu (przypinka, chusta tunelowa) i pieczątki okolicznościowej, przygotowanie materiałów na wystawę, obsługa kancelaryjna oraz finansowa Złazu, prowadzenie zapisów oraz sekretariatu złazu,
    • gospodarz schroniska: przygotowanie pamiątek z jubileuszu do sprzedaży komercyjnej, przygotowanie techniczne wydarzenia na miejscu (nagłośnienie, namioty, aprowizacja), zakup, dostawa i osadzenie kamienia stanowiącego podstawę tablicy i montaż tablicy pamiątkowej,
    • UM Wisła: prowadzenie kampanii promocyjno-informacyjnej w lokalnej prasie, mediach społecznościowych i internecie, przygotowanie wystawy,
    • zespół Zaolzie: zaproszenie reprezentacji Klubu Czeskich Turystów oraz Klubu Słowackich Turystów

    Długo zastanawiano się nad treścią i formą tablicy pamiątkowej oraz sfinansowaniem jej wykonania. Ostatecznie na prośbę Komitetu Organizacyjnego tablicę ufundowała zarządzająca schroniskiem z ramienia PTTK Spółka PTTK Karpaty z siedzibą w Nowym Sączu.

    Do dnia 30 czerwca wskazanego jako zakończenie zapisów wpłynęło ok. 130 zgłoszeń indywidualnych i grupowych. W tej sytuacji Komitet Organizacyjny postanowił zbierać nadal zgłoszenia, przy czym wymagane formalności postanowiono realizować w dniu rajdu w namiocie organizatora.

  3. Przebieg Złazu w dniu 9 lipca 2022r.
  4. Komitet Organizacyjny składający się z obu O/PTTK oraz gospodarza już od godz. 9.00 przystąpił do czynności przygotowawczych. Gospodarz rozstawił namioty. W namiocie organizatora obowiązki sekretariatu pełniły: Maria Czyż i Irena Greń (Cieszyn) oraz Anna Pilch (Wisła). Prowadzeniem weryfikacji odznak GOT zajął się Henryk Więzik (Cieszyn) oraz Włodzimierz Zwierzchowski (Wisła). Dokumentację fotograficzną wydarzenia realizował zespół Beata Tyrna i Krzysztof Greń (Cieszyn). Grażyna Pruska i Anna Pilch przygotowały drukowane podziękowania dla gości z wtykorzysanoiem pieczątki okolicznościowej. Podziękowania wręczała Izabela Rudzińska (Wisła).

    O godz.11.00 komandor Zbigniew Pawlik rozpoczął złaz od odczytania fragmentu wspomnień dr. Jana Galicza opisujących moment otwarcia schroniska w 1922r. W dalszej kolejności przedstawił skład Komitetu Honorowego oraz Komitetu Organizacyjnego. Następnie odczytał fragmenty wspomnień pt. "Stożek" dr J. Galicza ze swojej wyprawy na Stożek w roku 1891, kiedy jeszcze nie istniało w tym rejonie jakiekolwiek zagospodarowanie turystyczne opublikowanych w II Roczniku O/PTT "Beskid Śląski" w 1931 r. oraz na bazie artykułu tego samego autora z 1935r. omówił perypetie związane z lokalizacją, budową i wyposażeniem schroniska. Rys historyczny zakończył przybliżeniem losów budynku w okresie od II w.świat. do czasów współczesnych.

    Zespół organizacyjny tymczasem przyjmował zgłoszenia przybywających uczestników i wydawał świadczenia, a pracownicy gospodarza wydali posiłek turystyczny. Warto odnotować, że duże zorganizowane grupy (ponad 10 osób) przybyły z Koła PTTK nr 2 PTTK (Skoczów), Koła PTTK nr 19 (Goleszów), Koła PTTK nr 8 (Cieszyn), Oddziału PTTK z Żywca,PTTS "BS" w RCZ, Klubu Słowackich Turystów oraz Klubu Czeskich Turystów z Trzyńca.

    O godz. 12.00 swój koncert rozpoczęła świetna dziewczęca kapela góralska "Wisła" z Wisły. Korzystając z okolicznościowych śpiewników uczestnicy włączyli się do wspólnego śpiewania, a skoczne dźwięki góralskiej muzyki zachęcały do tańca, co wykorzystali przede wszystkim członkowie Turystycznego Klubu Kolarskiego PTTK "Ondraszek" ruszając do zaimprowizowanej zabawy. W przerwach Anna Cięgiel-Tochaczek (córka Jana Cięgla, który był gospodarzem w schronisku przez 36 lat) przekazała ciekawe wspomnienia z dzieciństwa spędzonego na Stożku.

    O godz. 13.00 hejnał góralskiej trombity oznajmił uroczysty punkt kulminacyjny, którym było odsłonięcie tablicy pamiątkowej. Dokonali tego Starosta Cieszyński Mieczysław Szczurek i Wiceprezes ZGPTTK Jakub Nowak w asyście Mariusza Szewczyka, prokurenta Spółki PTTK Karpaty.

    Wymienieni goście wspólnie przytwierdzili również dużą tablicę ilustrującą przebieg Głównego Szlaku Karpackiego, który przebiega obok schroniska. Znakomita większość członków Komitetu Honorowego następnie zabrała głos, podkreślając wyjątkowość wydarzenia oraz życząc Jubilatowi dalszych owocnych lat w służbie turystyki. Komandor odczytał też okolicznościowy adres przesłany przez Prezesa ZG PTTK Jerzego Kapłona. Chóralnie odśpiewano gromkie "100-lat" Jubilatowi i przy pieśni "Szumi jawor szumi" wykonano wspólne rodzinne zdjęcie uczestników. Uroczystość zakończył ponowny hejnał trombity góralskiej.

    Komitet Organizacyjny szacuje, że w Złazie udział wzięło ok. 300 uczestników, co wobec niepewnej pogody (ranek pochmurny i mglisty, później jednak wyjrzało słońce i odsłoniły się widoki) wydaje się być dobrym wynikiem. Program w całości został zrealizowany, a piękna tablica będzie stanowiła wspaniałą pamiątkę po tym wyjątkowym wydarzeniu, więc można przypuszczać, że półroczne wysiłki organizatorów Złazu zakończyły się sukcesem.

     

    Komandor Złazu
    Zbigniew Pawlik

     

     

     

    Międzynarodowy Złaz Turystyczny
    z okazji 100-lecia Schroniska PTTK na Stożku
    dnia 9 lipca 2022 r.

    Lista gości

    • Mieczysław Szczurek - Starosta Cieszyński
    • Tomasz Bujok - Burmistrz miasta Wisła
    • Jakub Nowak - Wiceprezes ZGPTTK
    • Wojciech Napiórkowski - Wiceprezes Głównego Sądu Koleżeńskiego PTTK
    • Mariusz Szewczyk - PTTK Karpaty Sp. z o.o. - Prokurent Spólki
    • Jacek Czober - Przewodniczący Rady Prezesów O/PTTK woj.śląskiego
    • Halina Twardzik - Wicekomandor Złazu - Prezes PTTS "Beskid Śląski" w RCZ
    • Ondřej Burel - Członek Wojewódzkiego Zarządu KČT
    • Věra Byczanska - Szef Oddziału KČT Trzyniec
    • Anton Opial - Szef Oddziału KST Vysoka n/Kysucou
    • Sławomir Majsterkiewicz - Nadleśnictwo Wisła - leśniczy Wisła Łabajów
    • Piotr Dudzik - Nadleśnictwo Wisła
    • Grzegorz Gawłowski - GOPR Szef sekcji Cieszyn
    • Krzysztof Kępny - GOPR
    • Alojzy Szupina - Nestor cieszyńskich turystów, były prezes Klubu Narc."Watra"
    • Ryszard Mazur - Prezes Honorowy O/PTTK "Beskid Śląski" w Cieszynie
    • Wiesława Cimek - dawny gospodarz schroniska
    • Anna Cięgiel-Tochaczek - rodzina dawnego gospodarza schroniska Jana Cięgla

    Kierownictwo złazu oraz osoby współpracujące

    • Zbigniew Pawlik - Komandor Złazu - wiceprezes O/PTTK "BS" w Cieszynie
    • Izabela Rudzińska - Wicekomandor Złazu - Prezes O/PTTK "Wisła" w Wiśle
    • Krzysztof Cimek - Obecny gospodarz schroniska
    • Zbigniew Huczała - Prezes O/PTTK "BS" w Cieszynie
    • Maria Czyż - O/PTTK "BS" w Cieszynie
    • Krzysztof Greń - O/PTTK "BS" w Cieszynie
    • Irena Greń - O/PTTK "BS" w Cieszynie
    • Grażyna Pruska - O/PTTK "Wisła" w Wiśle
    • Anna Pilch - O/PTTK "Wisła" w Wiśle
    • Tadeusz Papierzyński - UM Wisła Referat Promocji, Turystyki, Kultury i Sportu
    • Beata Tyrna - Reporter Głos, Zwrot, ox.pl
    • Henryk Więzik - Refertat GOT, O/PTTK "BS" w Cieszynie
    • Włodzimierz Zwierzchowski - Referat GOT - O/PTTK "Wisła" w Wiśle

     

     

     

     

     

     

     

     

    [GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

    [Gazeta "ZWROT" - Link do artukułu]

    Z wizytą u Karmelitów Bosych w Czernej, czyli "W klasztorze i na rowerze"

    Bystry

    3-5.06.2022 r.

     

    Z wizytą u Karmelitów Bosych w Czernej, czyli "W klasztorze i na rowerze"

     

    W ubiegłym roku zakończyliśmy już wieloletni cykl wypraw zatytułowany "Na rowerze i pod żaglami”. Najpierw byliśmy kilkakrotnie nad jeziorem Dzierżno Małe koło Gliwic, następnie nad rybnickim zalewem, potem eksplorowaliśmy przez parę sezonów okolice jeziora Goczałkowickiego i na koniec kilkakrotnie nasza baza była w Zarzeczu nad jeziorem Żywieckim, więc...

    W tym roku postanowiliśmy zmienić formułę pojechać do Czernej k. Krzeszowic w woj. małopolskim, do klasztoru Karmelitów Bosych. Ktoś w przewodniku napisał, że jest to magiczne miejsce. I rzeczywiście, miejsce jest absolutnie fantastyczne. Wokoło wzgórza, lasy i ścieżki spacerowe, i cisza.

    Bardzo ładnie usytuowany klasztor, w którym można odnaleźć siebie, i nie tylko.

    Spotkaliśmy się na terenie klasztoru w piątek po południu w 14-osobowym składzie. Na początek, po rozlokowaniu się w pokojach, spotkaliśmy się z jednym z zakonników, który oprowadził nas po zabudowaniach klasztoru oraz opowiedział nam o jego historii. Przed kolacją zdążyliśmy jeszcze przejść po ścieżkach Drogi Krzyżowej. Potem udaliśmy się do kina na film (niekoniecznie o religijnej treści). Był ciekawy i chyba wszyscy mocno przeżyli jego treść. Wieczorem nastąpiło spotkanie integracyjne.

    Spaliśmy w Domu Pielgrzyma, gdzie jest restauracja z pysznym domowym jedzeniem, sklep oraz Muzeum Karmelitańskie i Misyjne z ciekawymi eksponatami i pamiątkami z Afryki.

    Sobota powitała nas przelotnym deszczem, który niezbyt zachęcał do dłuższej jazdy na rowerze, więc korzystając z okazji, że mieliśmy salę kinową do naszej dyspozycji, obejrzeliśmy następny, bardzo wzruszający film. Później, wykorzystując przerwę w opadach i mając do dyspozycji informator, postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę pieszą po okolicach klasztoru. Obejrzeliśmy duże fragmenty z ponad 4 km muru klasztornego, ruiny starej furty klasztornej, historyczną bramę wjazdową na starej drodze dojazdowej, pozostałości ceglanego mostu nad potokiem Eliaszówka zwanego też "Diabelskim mostem" oraz inne ślady ponad 400-letniej historii klasztoru. Następnie zeszliśmy do Czernej na dalszy ciąg spaceru.

    Po kolacji większość z nas poszła na mszę św. Zauważyliśmy, że jej przebieg jest trochę inny niż w kościołach diecezjalnych. Miała pewne cechy mszy klasztornej: śpiewy, obrzędy itp. Wieczorkiem ponownie intensywnie się integrowaliśmy.

    Niedzielny poranek powitał nas słońcem. Po śniadaniu i spakowaniu rzeczy do aut, wyruszyliśmy na wycieczkę rowerową, której trasę opracował i poprowadził "Bystry”. Głównym celem był zamek w Pieskowej Skale i Ojców, ale po drodze zwiedzaliśmy też malownicze kościoły. Bardzo urzekający był przejazd Doliną Prądnika z niesamowitymi wapiennymi formacjami. Jednak trasa i afrykańska temperatura dały się nam porządnie we znaki. Przejechaliśmy ponad 60 km i nawet nasi klubowi "górale" dostali porządny wycisk. Po powrocie do Czernej pozostało nam zapakować rowery, posiedzieliśmy jeszcze trochę w kawiarni na pożegnalnej kawie i ruszyliśmy już indywidualnie w drogę powrotną.

    Będąc pod wrażeniem tego pięknego miejsca pomyśleliśmy, że jeśli ktoś szuka zapomnienia od miejskiego zgiełku i pośpiechu, to go TU znajdzie i w przyszłym roku przyjedzie... z nami...być może.

     

    [GALERIA ZDJĘĆ]

     

    "Ośka"i "Bystry"

    Hawiarska koliba - rajd pamięci Józka Kożusznika

    Rechtór

    30.06. - 3.07.2022 r.

     

    Hawiarska koliba - rajd pamięci Józka Kożusznika

     

    Kiedy już rok temu z okładem żegnaliśmy nieodżałowanej pamięci śp. Józka jak pamiętam jeszcze w trakcie żałobnej uroczystości zrodził się pomysł, aby odwiedzić miejsce o którym Józek tyle opowiadał i dużo śpiewaliśmy, a nikt z nas go nie widział. Hawiarska koliba - miejsce dla nas magiczne, położone pośród gorczańskich lasów, miało być celem opisywanej wyprawy. Co więcej obecny na uroczystości autor kultowej piosenki pod tym tytułem, a osobiście przyjaciel Józka, też obiecał że będzie. Minął rok... Jak to zwykle bywa codzienne obowiązki modyfikują dalekosiężne plany. Basia "Apananczi", która podjęła się trudu organizacji wycieczki to zapisywała, to skreślała potencjalnych chętnych. Ostatecznie w agroturystyce Muzyka w pięknie nazwanym przysiółku Jamne-Pierdułowski Potok tj. części Ochotnicy Górnej zameldowało się 12 Ondraszków oraz sympatyków górskich wędrówek. Nasza baza to bardzo klimatyczny drewniany pensjonat o przyzwoitym standardzie, z miłą rodzinną obsługą i atmosferą.

    Dojazd był we własnym zakresie na kilka aut, natomiast wycieczki i wieczorne posiady już odbywały się wspólnie. Co więcej mieliśmy w składzie jedynego gitarzystę jaki nam pozostał: Andrzeja Hałczyńskiego oraz aż dwóch solenizantów, co mocno podniosło zarówno wartość oraz temperaturę tych posiad.

    A i z temperaturą za oknem też było różnie. Na piątkowej wycieczce na Gorce (1228 m n.p.m.) panowały iście afrykańskie upały, ale jak już w pocie czoła doczłapaliśmy do wieży widokowej na szczycie, to widoki z niej były naprawdę rewelacyjne, w tym też na zębate tatrzańskie szczyty. Po drodze zaliczyliśmy również kawę w bazie namiotowej SKPG Polanki prowadzonej przez studentów. Pod wieczór tego dnia odbyła się druga część wycieczki, tym razem do Gorczańskiej Chatyty "GOCHA", którą dawniej nazywano Hawiarska Koliba. Byłem ogromnie ciekaw jak ta chata - koliba wygląda. I co? Gospodarują tutaj nadal studenci z krakowskiej uczelni i wygląda dalej, tak trochę "po studencku". Drewniana chata na kamiennej podmurówce, która najlepsze lata ma już dawno za sobą, a wyposażeniem i standardem noclegu sięgająca lat słusznie minionych. Ale za to ma swoją duszę i swoich entuzjastów, bowiem wcale nie była pusta. Szukaliśmy przede wszystkim śladów śp. Józka. Zachował się jednak jedynie w pamięci gospodarza, jak i niektórych rezydentów chaty. Trudno też dociec dlaczego dawna nazwa zniknęła – choć na starszych mapach jest nadal widoczna. Wg opowieści optowali za tym sami zarządzający chatą, aby odciąć się od ponoć niechlubnych wspomnień dawnej Koliby. Co tu się wyprawiało wie tylko Wszechwiedzący. Nas w każdym razie przyjęto bardzo gościnnie: wykorzystaliśmy miejsce na ognisko i przy kiełbaskach i przeróżnych trunkach do późnego wieczora wydzieraliśmy się - pięknie śpiewaliśmy (niepotrzebne skreślić) przy akompaniamencie gitary, i aż dwóch gitarzystów (ten drugi to miejscowy student). Nasz śpiewaczy wieczór wspomnień przerwały złowrogie pomruki burzy, niestety coraz bliższe. Szybko pozbieraliśmy się i w świetle latarek ruszyliśmy w drogę powrotną. Nie uszliśmy jednak daleko i zaczęło lać, a drogę dodatkowo rozświetlały błyskawice i uatrakcyjniały ogłuszające grzmoty. Większość z nas miała peleryny czy parasole, ale i tak niż doszliśmy do naszego lokum wszystko było mokre. Następny poranek był pogodowo diametralnie różny, bowiem był mglisty i chłodny. Ale i tak postanowiliśmy dotrzeć do drugiej wieży widokowej w okolicy, ulokowanej na Magurce (1106 m n.p.m.). Podwieźliśmy się autami do przysiółku Jaszcze, skąd już "per pedes" zasuwaliśmy wzdłuż potoku Jaszcze pod górę. Niebawem weszliśmy na teren Parku Narodowego. Wejście jest płatne, ale wyłącznie za pomocą aplikacji w internecie. Tak więc nawet legalne chodzenie po górach jest już teraz powiązane z dostępem do sieci. Zgroza!

    Zbytnio się tym nie przejmując, po godzinie marszu doszliśmy do miejsca związanego z II w. świat. W tych leśnych ustroniach stacjonował bowiem sztab brygady partyzanckiej AK, a w grudniu 1944r. spadł im prawie na głowę... czterosilnikowy amerykański samolot bombowy "Liberator". Samolot brał udział w wyprawie bombowej na zakłady benzyny syntetycznej w Oświęcimiu. Gdzieś koło naszego Strumienia skutek awarii wysiadły mu trzy silniki i lotnicy przerwali misję. Koło Pszczyny pozbyli się ładunku bombowego i obrali kurs na wschód. Niewiarygodne, ale na jednym silniku samolot doleciał aż tutaj, ale w końcu i on wysiadł, a lotnicy ewakuowali się na spadochronach. Samolot się rozbił i zginął też kapitan maszyny. Resztę załogi pozbierali partyzanci i po wielu przygodach przez Odessę(!) dostali się do swoich. Po latach w miejscu katastrofy postawiono pomnik, a na jego otwarcie przybyło z USA trzech członków z dziesięcioosobowej załogi, która wówczas się uratowała. Sam pomnik był też dość nietypowy: zrekonstruowany dziób maszyny z wykorzystaniem blach z oryginalnego poszycia. Zaiste historia godna filmowego scenariusza.

    Z gęstego lasu wyszliśmy w końcu na Magurkę i stwierdziliśmy, że we mgle nawet wieży nie było dobrze widać, że już o widoku z niej nie wspomnę. Przy zejściu jednak zaczęło się w końcu przecierać, i można było podziwiać coraz rozleglejszą panoramę okolicy.

    I na tym można było tą opowieść zakończyć, bowiem niedziela była dla nas czasem powrotów. Warto jednak wspomnieć jeszcze o niecodziennym wydarzeniu, jakie uroczyście obchodzili mieszkańcy sąsiedniej Ochotnicy Dolnej. Otóż odbywała się tam uroczystość prymicyjna księdza, który stamtąd pochodził. Ponoć takiego wydarzenia nie było od pół wieku, więc byliśmy ciekawi jak to będzie wyglądało. Począwszy od kościoła wzdłuż drogi, po obu jej stronach, co kilka metrów, były wbite tyczki ozdobione bukietami kwiatów. Tak prowadzeni jechaliśmy pod górę ciekawi, gdzie nas ten oryginalny szlak zaprowadzi. W pewnym momencie musieliśmy zjechać na pobocze ustępując miejsca oryginalnemu orszakowi. Zaczynała go banderia konna kilkudziesięciu jeźdźców górali i amazonek w pięknych ludowych strojach, za nimi kolasy i bryczki z równie pięknie wystrojonymi pasażerami, na konnych wozach kapela i wielu gości, a na końcu w białej kolasce jechał sam bohater uroczystości w towarzystwie rodziców. A wszystko, i ludzie, i zwierzęta pięknie przystrojone i przyozdobione kwiatami. W końcu cały ten orszak przejechał, a myśmy stali z rozdziawionymi gębami, nie mogąc wyjść z podziwu. Pojechaliśmy jednak dalej, prowadzeni wspomnianym szlakiem i coraz węższą drogą, aż na przełęcz Młynne (732 m n.p.m.). Stąd było ostro w dół (jak te konie tu wyjechały?!) do przysiółka Motawy – całość to ok. 8 km. Jadąc z powrotem jeszcze dogoniliśmy wspomniany pochód, i aż do kościoła długą chwilę jechaliśmy i staliśmy na przemian w ogromnym korku aut, jakiego nie powstydziło by się stołeczne miasto.

    Piękne miejsce, wspaniała wycieczka, i cudowne wspomnienia. Brawo Basia "Apanaczi"!

     

    [GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

     

    Rechtór -Zbyś