Aktualności

Na rowerze pod Beskidami

Administrator

25.08.2019 r.

 

Na rowerze pod Beskidami

 

W dniu 25.08.2019 r. odbyła się wycieczka zorganizowane przez czeską strona wycieczka "Na rowerze pod Beskidami". Pogoda dopisała, pomimo rozjazdów klubowych członków grupa była liczna.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - "Wedrowniczek"]

 

"Paparazzi"

Śladami szlacheckiego rodu Skoczowskich - Wilamowskich - co pozostalo?

Rechtór

15.09.2019 r.

 

Śladami szlacheckiego rodu Skoczowskich - Wilamowskich - co pozostalo?

 

Taki dość ambitny i mało rozpoznany temat wziął "na tapetę" "Maratończyk" A.Warpechowski.

Wyznaczył miejsce spotkania w Skoczowie na rynku o godz.11.30, więc z Cieszyna wyjechaliśmy już o godz.10.00 trasą przez Dzięgielów, Goleszów, Kisielów i Międzyświeć. U stóp skoczowskiego Trytona zebrało się finalnie ok. 15 Ondraszków i sympatyków. Przybyła również p. H.Szotek niegdyś należąca do Ondraszka, a obecnie mocno nas wspierająca. Jest historykiem a jej znajomość dawnych dziejów oraz łatwość przekazu wielokrotnie nam imponowała, więc wykład na temat historii Skoczowa i rodu, który się z niego wywodził był niezwykle interesujący.

Szlachecki ród Skoczowskich był też właścicielem kilku miejscowości, w tym Simoradza i Wilamowic. W Wilamowicach wystawili dwór obronny, a w średniowiecznym kościele w Simoradzu zachowały się ich tablice epitafijne. W okresie reformacji, kiedy cieszyński książę Wacław Adam w 1545r. przeszedł na luteranizm, Skoczowscy również to uczynili, natomiast nie ugięli się przed konwersją na katolicyzm, czego dokonał w 1609r. Adam Wacław, następny książę cieszyński. Jako luteranie nie mogli być chowani na cmentarzu katolickim, więc założyli własną nekropolię na swoich włościach i to ona była m. in. celem naszej wyprawy. Najpierw wjechaliśmy na Kaplicówkę, skąd roztaczał się piękny widok na całą okolicę. Spotkaliśmy tutaj reportera lokalnej gazety Głos Ziemi Cieszyńskiej kol. K. Marciniuka, dzięki czemu uczestnicy tej wycieczki mogli się rozpoznać w kolejnym numerze GZC w artykule "Ondraszek nie zwalnia". Oczywiście, że nie zwalnia!

Objechaliśmy Kaplicówkę dookoła i "Maratończyk" w sobie tylko znanym miejscu nagle skręcił w las. Prowadząc bicykle przez krzaki i trawę po pas dobrnęliśmy w końcu do niewielkiej polanki pośrodku lasu, gdzie był skromny grób ozdobiony obeliskiem. Prowadzący stwierdził, że zlokalizował to miejsce dopiero po kilku próbach, faktycznie znaleźć go wcale nie było łatwo. Z napisu wynikało, że od końca XVII w. jest tutaj pochowanych kilku członków tego szlacheckiego rodu, i to z trzech kolejnych pokoleń. A właściwie to było pochowanych, albowiem wg H.Szotek jeden ze zmarłych został pogrzebany wraz z cennym pierścieniem z rodowym herbem, którego już w czasie wojny szukał ich potomek, wówczas niemiecki oficer. Po wojnie łowcy skarbów namierzyli to miejsce, więc kiedy po latach udało się go zlokalizować powtórnie, grobowiec był już niestety wyszabrowany.

W dużo gorszym stanie znajduje się dwór w Wilamowicach. W majestacie prawa, pomimo nakazów i zakazów konserwatorów dwór po prostu się zawalił, a jeszcze w latach 70-tych ub. wieku mieszkali w nim ludzie!. Teraz są tu tylko ściany i wygląda na to, że nic już go nie uratuje. Pozostaną wspomnienia i stare zdjęcia. Zupełnie inaczej ma się kościół św. Jakuba w Simoradzu. Niedawno przeszedł lifting, dzięki któremu m.in. odkryto i uwidoczniono średniowieczne polichromie, które wraz z tablicami epitafijnymi tworzą cenny zabytkowy zespół. Kościół leży też na szlaku św. Jakuba, o czym świadczą metalowe gustowne sandały i laska pielgrzyma we wnęce na zewnątrz kościoła, z którymi zrobiliśmy sobie zdjęcia.

Podsumowanie tej ciekawej wyprawy nastąpiło w Dębowcu przy solankowych tężniach. Zgodnie stwierdziliśmy, że choć już od lat eksplorujemy naszą Ziemię Cieszyńską, jeszcze coś nas potrafi zaskoczyć, jak to dzisiaj właśnie było. Brawo Maratończyk!!.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - foto. "Paprazzi"]

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

 

"Rechtór"

XII Rajd Barbórkowy

Rechtór

1.12.2019 r.

 

XII Rajd Barbórkowy

 

Zaprzyjaźniony klub kolarski "Wiercipięta" z Jastrzębia Zdroju tradycyjnie w okolicach dnia św.Barbary organizuje rajdu kolarskie szlakiem Jej wizerunków na okolicznych "grubach" tzn. kopalniach. Zachęceni słonecznym, choć zimnym niedzielnym porankiem Olo, Juniorek, Śmieszek, Gwarek, Bystry i Rechór postanowili wziąć udział w tym wydarzeniu, z tym, że trzej pierwsi bohatersko zasuwali do Jastrzębia i z powrotem na rowerach, a reszta podwiozła się autami. Tak czy inaczej na miejsce zbiórki przyjechało coś ok.40 rowerzystów, wśród których przeważały miejscowe Wiercipiety. Wyróżniał się zwłaszcza jeden "hajer" ubrany jakby "jechoł na szychta" tzn. w roboczym kombinezonie z górniczym kaskiem i latarką przy pasie. Na rowerze zaś wiózł odpowiednie atrybuty górniczego stanu czyli: łopatę, "pyrlik" i "klocek", zaś na maszcie wiózł górniczą zielono-czarną flagę z okolicznościowymi hasłami. Oczywiście od razu stał się wdzięczny tematem fotografii oraz komentarzy uczestników.

W rozciągniętym peletonie przejechaliśmy ulicami Jastrzębia kierując się na nieodległą kopalnię JSG. Przed wejściem do kopalni znajduje się pomnik upamiętniający porozumienia jastrzębskie zawarte między Solidarnością a rządem PRL pod którym złożyliśmy bukiet kwiatów.

Bocznymi drogami dojechaliśmy do Bzia, gdzie w dzielnicy Dębina podjechaliśmy pod bramę najnowszego "dziecka" Jastrzębskiej Spółki Górniczej. Jest to nowo wydrążony szyb nazwany Jan Paweł. Szyb drążono od 2008r i uroczyście otwarto w ubiegłym miesiącu. Osiągnął głębokość 1164m. Jak sobie przypominam zupełnie podobny szyb zasypano w Kaczycach przy likwidacji KWK Morcinek, i wcale się to nie łączyło z wyczerpaniem złoża. Dziwne są meandry polskiej ekonomii...

Dodać trzeba, że na nowo otwarta budowla wygląda dość prowizorycznie. Jak nam powiedziano kiedy ruszy wydobycie węgiel nie będzie wydobywany na powierzchnię, lecz przesyłany pod ziemia 8 km do kopalni macierzystej, gdzie istnieją wszelkie urządzenia do jego obróbki.

Kontynuując rajd przez Ruptawę dojechaliśmy z powrotem do Jastrzębia. Po drodze przy okazji mieliśmy możliwość wypróbować dobroć nowo oddanej ścieżki rowerowej "szlakiem żelaznych torów". Fajna, ale krótka, bo raptem kilkuset metrów. Meta rajdu była w miejscu gdzie się zaczął, czyli w klubie fanów miejscowego klubu sportowego GKS Jastrzębie. Tutaj nasza 22 km wycieczka kopalnianymi szlakami się zakończyła, choć tym razem ani jednej Barbary nie spotkaliśmy.

Ci co wcześniej sobie zamówili otrzymali jeszcze pamiątkowe pucharki udziału i jedzonko w postaci sporego golonka.

Po tym obfitym posiłku pozostało już tylko złożyć sobie nawzajem świąteczne życzenia i wrócić do domu.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - "Rechtór"]

 

Rechtór

Klubowe spotkanie opłatkowe - 2019

Rechtór

15.12.2019 r.

 

Klubowe spotkanie opłatkowe - 2019

 

Cicha noc... święta noc... nadchodzi czas szczególny dla każdego z nas. Czas radości z narodzonego w Żłóbku małego dziecięcia, czas spotkań w blasku choinki i rozpakowywania prezentów uwielbianych przez małych i dużych.

Jednak aby się to stało, chyba w każdym domu obecnie panuje nerwowy rozgardiasz przygotowań. Dobrze się stało, że na tą ostatnią w roku klubową propozycją zainteresowało się spotkaniem i przyszło ponad 20 Ondraszków i sympatyków. Oznacza to bowiem, że w tym czasie wytężonych przygotowań, aby na Boże Narodzenie wszystko wypadło jak powinno, jednak znaleźli jeszcze trochę czasu dla przyjaciół. Wynikające z dawnej tradycji spotkania przy wigilijkowym stole mają swój wymiar symboliczny, inny niż wszystkie pozostałe klubowe propozycje.

Nie chodzi tutaj bowiem o podsumowanie kolejnego minionego sezonu kolarskiego, lecz o podtrzymanie tego, co powinno nas wszystkich łączyć, czyli radości ze spotkania i dzielenia się chwilą w gronie przyjaciół. A to wszystko w oprawie świątecznie udekorowanej sali, przy tradycyjnych potrawach i kolędach.

O to pierwsze zadbała - jak zwykle z wrodzoną perfekcją Apanaczi, od dawna Mistrz Ceremonii spotkań opłatkowych oraz kuchnia Stowarzyszenia "Być Razem" przy ul. Wałowej, gdzie miało miejsce nasze spotkanie. Program był bogaty, a rybka z sałatką i barszcz były wyśmienite.

Oprawę muzyczną nadał całości nasz nieoceniony gitarzysta Józek Kożusznik, przy wsparciu Gwarka. Wystąpił również "chórek jednego wieczoru" w składzie: Ośka, Apanaczi, Roztrzapek, Olo z pastorałkami we własnej interpretacji. Przybył też nieodzowny św. Mikołaj rozdając (jak zawsze) grzecznym Ondraszkom kalendarze-sklerotniki i drobne upominki, okraszone okolicznościową wierszowaną zagadką. W chwili zadumy wspomnieliśmy sylwetkę niedawno zmarłego śp. K.Sumery. Złożyliśmy też urodzinowe życzenia grudniowym solenizantom.

Nasza Wigilijka ma również część przeznaczoną dla gościa specjalnego. Tym razem w tej roli wystąpiły Roztrzapek i Apanaczi w prezentacji poświęconej wspomnieniom z tegorocznego klubowego rajdu rowerowego Greenway Jizera z Karkonoszy do Pragi.

I tak wesoło nam czas upłynął w przedświątecznej atmosferze i rozstaliśmy się życząc następnego spotkania, które jak wiemy odbędzie się już pierwszego dnia Nowego Roku.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - "Rechtór"]

 

Rechtór -Zbyś