Aktualności

Ważan wiadomość - śp.Władysław Sosna

Administrator

Wladyslaw sosna artykul

Ze smutkiem informuję, że dnia 19 sierpnia po długiej i ciężkiej chorobie zmarł śp.Władysław Sosna m.in. założyciel Turystycznego Klubu Kolarskiego PTTK "Ondraszek". kol.Władek "Szeryf" był jednym z najbardziej zasłużonych członków naszego Oddziału PTTK "Beskid Śląski" w Cieszynie. Wychował całe pokolenia turystów i krajoznawców. Jego przed laty wypracowane metody szkoleniowe przewodników są używane po dzień dzisiejszy, a nasz klub kolarski założony w 1966r. już obchodził 50-lecie. W uznaniu wybitnych zasług był wielokrotnie nagradzany, a w roku 2017 otrzymał najwyższą godność Honorowego Członka PTTK oraz nagrodę literacką im.W.Krygowskiego za osiągnięcia w dziedzinie literatury krajoznawczej.  

Pogrzeb odbędzie się w Cieszynie
dnia 22 sierpnia o godz.12.00
z Kościoła Jezusowego ( kościół ewangelicki).

Cześć Jego Pamięci!
Zbigniew Pawlik prezes KTK "Ondraszek" Cieszyn
prezes ZO PTTK "Beskid Śląski" w Cieszynie

Niech pozostanie na naszej pamięci.

 

Mowa na pogrzebie śp. Władysława Sosny "Szeryfa"

Rechtór

Wladyslaw sosna artykul

Mowa na pogrzebie
śp. Władysława Sosny "Szeryfa"

 

Nie jest łatwo tak dobrać słowa, aby w kilku zdaniach oddać wyjątkowo pracowite, bogate i piękne życie Śp. Władysława Sosny. Jego postać jest wyjątkowo nietuzinkowa i przynajmniej wśród starszego pokolenia cieszyniaków tak łatwo rozpoznawalna, że przez lata urosła do rangi legendy naszego Śląska Cieszyńskiego. Wytrawny turysta, przewodnik i krajoznawca. Jako działacz społeczny zaangażowany w wielu stowarzyszeniach o różnym przekroju działalności, pozostawił w każdym z nich swoją najlepszą cząstkę. Długo można wspominać Jego dokonania, więc jako przedstawiciel całej społeczności PTTK chciałbym się skupić na Jego osiągnięciach i pracy dla naszego towarzystwa. Turystyczne zainteresowania rozpoczął rozwijać już na etapie studiów w Politechnice Gliwickiej. W życiu zawodowym, w miejscach gdzie pracował, dzięki swojej turystycznej pasji twórczo rozwijał działalność istniejących ogniw PTTK. Tak było w Celmie, gdzie działał w zarządzie Koła Zakładowego, tak było w Technikum Mechaniczno-Elektrycznym, gdzie był opiekunem szkolnego Koła PTTK, tak było wreszcie i w Cieszyńskim Oddziale PTTK, gdzie w 1961r. reaktywował Sekcję Turystyki Kolarskiej, która po pięciu latach została przekształcona w Turystyczny Klub Kolarki PTTK nazwany później Ondraszkiem. Władek był jego przewodniczącym, a jego żona Emila skarbnikiem, i pod troskliwym okiem "Szeryfów" jak ich nazywaliśmy klub prężnie działał, organizując nawet imprezy o ogólnopolskim znaczeniu. Miarą skuteczności ich działania było to, że kiedy w 1979r. przekazał prowadzenie klubu swemu następcy, Ondraszek dalej się rozwijał i czyni to nadal, propagując turystykę kolarską, choć parę lat temu obchodził już swoje Złote Gody. Niejako równolegle, od 1963r. pełnił funkcję szkoleniowca w Kole Przewodników Beskidzkich i Terenowych przy cieszyńskim O/PTTK, a przez dwie kadencje był członkiem Zarządu Oddziału. Prowadził liczne wycieczki szkoleniowe, nawiązał kontakty z kołami przewodnickimi w całym kraju. Wyszkolił kilka generacji przewodników, a niektóre z jego form szkolenia są nadal z powodzeniem stosowane takie jak przewodnickie posiady, czy sesje popularno-naukowe organizowane pod nazwą "Cieszyńskie Miscellanea”. Dzięki tym wysiłkom doprowadził do podniesienia kwalifikacji naszych przewodników, a cieszyńskie Koło Przewodników stało się znaczącym ośrodkiem w skali kraju.

Ze względu na pogarszający się stan zdrowia, różnice w podejściu do niektórych zagadnień nurtujących towarzystwo oraz zaangażowanie w innych dziedzinach społecznej działalności od 1989r. stopniowo wycofywał się z czynnej działalności w PTTK, przerzucając swoje zainteresowania na Macierz Ziemi Cieszyńskiej oraz Polskie Towarzystwo Ewangelickie. Rozwinął jednocześnie bogatą działalność publicystyczną, w tym w dziedzinie krajoznawstwa. Można śmiało twierdzić, że w tym czasie każdy turysta odwiedzający naszą Małą Ojczyznę i beskidzkie grónie był dosłownie przez Władka prowadzony za rękę, bowiem z pewnością korzystał z wielokrotnie wznawianych map i przewodników, które wyszły spod Jego pióra. Jego perfekcjonizm i skrupulatność przynosiła wspaniałe efekty, również na ogólnopolskim forum. Jego mapa "Beskid Śląski i Żywiecki" i pozycja "Cieszyn - przewodnik krajoznawczy" zostały wyróżnione pierwszymi nagrodami w organizowanych wówczas ogólnopolskim Biennale Książki Turystycznej.

Tak skuteczna i owocna działalność była wielokrotnie wyróżniana i nagradzana, w tym wyróżnieniami i odznaczeniami państwowymi, władz samorządowych miasta i powiatu oraz organizacji w których działał. Skupiając się znów na wyróżnieniach z turystycznej branży należy odnotować, że śp. Władysław Sosna był Honorowym Przewodnikiem i Przodownikiem turystyki górskiej i kolarskiej, a wraz z żoną Emilią byli Honorowymi Członkami Turystycznego Klubu Kolarskiego PTTK "Ondraszek”. Otrzymał też wyróżnienia i odznaczenia najwyższej klasy. W 2010r. został wpisany do Księgi Zasłużonych Działaczy PTTK woj. śląskiego, a w 2017r. decyzją Walnego Zjazdu PTTK został obdarzony tytułem Honorowego Członka PTTK, tym samym wszedł do elitarnego grona osób posiadających najwyższą w naszym towarzystwie godność. Również w tym roku otrzymał nie mniej prestiżową nagrodę literacką im. W.Krygowskiego, za wybitne osiągnięcia w dziedzinie literatury krajoznawczej.

We wspomnianych sukcesach swój niepodzielny udział miała Jego żona Emilia, towarzyszka życia i wierna uczestniczka prawie wszystkich rowerowych, pieszych i autokarowych eskapad, czytelniczka i pierwsza recenzentka powstałych tekstów, zawsze dbająca o właściwy "twórczy" klimat w domu.

Choć z czasem choroba postępowała, czyniąc ciało coraz mniej podatnym na wysiłek, Jego umysł nie miał taryfy ulgowej. Kto w ostatnich latach odwiedzał p.Sosnów, ten wie, że najczęściej można Go było zastać przy komputerze, zagrzebanym w stercie dokumentów, wiecznie zajętym i goniącym terminy powziętych zobowiązań redakcyjnych. I nagle, od 19 sierpnia miejsce to już na zawsze pozostanie puste, pozostawiając jednocześnie w naszych sercach smutek i żal, bowiem tego miejsca nijak nie da się już zapełnić.

Dziękujemy Ci Drogi Władku, a dla Ondraszków czcigodny "Szeryfie”, za wszystko co uczyniłeś dla naszej turystycznej społeczności, za te lata bezinteresownej działalności na rzecz PTTK. Choć zdarzały się nieporozumienia, zawsze byłeś gotowy wesprzeć nas czynem i słowem, i takim pozostaniesz w naszej wdzięcznej pamięci.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Paparazzi]

 

Zbyszek Pawlik
prezes ZO/PTTK "Beskid Śląski"
prezes TKK Ondraszek

Rowerem do breńskiego "Utopca"

Rechtór

2.08.2020 r.

 

Rowerem do breńskiego "Utopca"

 

Tego sympatyczny zielonego ludzika znanego z bajek z dzieciństwa wybrał Paparazzi za cel swojej wycieczki. W piękny niedzielny poranek obwieścił to w ten zebranym na rynku kilkunastu ondraszkom oraz sympatykom rowerowych wypraw. Zapowiedział też niespodziankę, co wszystkim dodatkowo zaostrzyło jeszcze apetyty. Wszystkich serdecznie powitaliśmy, ale zwłaszcza tych ondraszków, którzy dopiero z wiadomych powodów zadebiutowali w tegorocznym sezonie kolarskim. Brawami przywitaliśmy też przedstawiciela jastrzębskich Wiercipiętów. Całej ceremonii uważnie przysłuchiwała się i skrzętnie notowała reporterka Beata Indi, która, co warto odnotować, też przybyła na rowerze. Myślę, że o naszej wyprawie przeczytamy niedługo w lokalnym periodyku.

Pogoda sprzyjała, humory również, więc trasa przez Dzięgielów, Goleszów, Kozakowice Dolne, Nierodzim do Górek Wlk. była wielką przyjemnością. Tutaj do peletoniku dołączył Andrzej "Maratończyk" (Ondraszek ze Skoczowa), i już w komplecie pojechaliśmy do Brennej wykorzystując świetną lokalną dróżkę, a omijając z daleka drogę główną beznadziejnie zatłoczoną samochodami. Fragmentami jechaliśmy też wałem nad Brenicą. Od razu było widać, że jakie są preferencje Polaków na słoneczną niedzielę: leżenie bykiem nad rzeką, w towarzystwie grilla i do tego koniecznie niedaleko własnego auta. Jakoś przebrnęliśmy w końcu przez tłumy "lufciorzy" oblegających Brenicę i dojechaliśmy do centrum. Tutaj nieopodal muszli koncertowej czekał na nas sympatyczny zielony stworek, "Utopcem" zwany. A koło niego ciekawy wynalazek: specjalna ławka do kojarzenia par i godzenia zwaśnionych. Na czym to polega? Pojedźcie i zobaczcie sami!.

Po wykonaniu pamiątkowych fotek pojechaliśmy jeszcze dalej w górę oblężonej rzeki, gdzie Paparazzi w sobie tylko znanym miejscu skręcił i doprowadził nas do opuszczonego kamieniołomu. Po dawnych pracach wydobywczych pozostało spore wyrobisko w górskim zboczu ukoronowanym wysokim urwiskiem skalnym. Wszędzie pusto, cicho i spokojnie, i sądząc po wybujałej roślinności nikt tu dawno nie zagląda. Kontrast tego uroczego miejsca z zatłoczonymi brzegami Brenicy był wprost niesamowity.

Wracając do cywilizacji pojechaliśmy z powrotem, tym razem w dół rzeki aż do prawie końca Brennej. Tutaj w zakotwiczyliśmy na dłużej w... ogródku domu Ewy - córki Paparazziego (też Ondraszka). Zapowiadaną niespodzianką było wspaniałe ciasto rabarbarowe i przecudnego smaku babeczki, które wraz z kawą i lemoniadą wjechało na stół. Palce lizać i niebo w gębie!. Kto przy tym nie był, ma czego żałować, oświadczyli wszyscy co przy tym byli :).

I tak sympatycznie nasz rajd się zakończył, więc powroty były już indywidualne, choć wszyscy wracaliśmy przez Lipowiec i Ustroń.

Przejechałem 75 km.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Paparazzi]

 

Rechtór - Zbyś