Aktualności

REGULAMIN KONKURSU FOTOGRAFICZNEGO pt. "RATUJMY ZABYTKI"

Administrator

 Zdjcie z Fejsa

 

 

 

 

 

Klub Fotograficzny
START

PTTK "Beskid Śląski" w Cieszynie
ul. Głęboka 56, 43-400 Cieszyn
Tel/fax: (33) 852-11-86

 

REGULAMIN KONKURSU FOTOGRAFICZNEGO pt.
"RATUJMY ZABYTKI"

  1. Przepisy ogólne
    1. Organizatorem Konkursu Fotograficznego jest Klub Fotograficzny "START" przy Oddziale PTTK "Beskid Śląski" w Cieszynie
      Patronat nad konkursem sprawują: Komisja Fotografii Krajoznawczej ZG PTTK oraz Komisja Opieki nad Zabytkami ZG PTTK.
    2. Konkurs jest organizowany na zasadach określonych niniejszym regulaminem.
    3. Celem przyświecającym konkursowi jest:
      • upowszechnianie i popularyzacja fotografii architektury, historii oraz krajoznawstwa,
      • propagowanie wśród uczestników umiejętności obserwacji otoczenia i jego dokumentowania,
      • zaprezentowanie piękna zabytków rezydencjonalnych, przemysłowych, cmentarzy itp. ulegających nie odwracalnemu zniszczeniu,
      • zauważanie tego co na co dzień niezauważalne i odchodzące w zapomnienie.
    4. Konkurs ma charakter otwarty. W konkursie mogą wziąć udział wszyscy fotografujący bez względu na wiek. W konkursie ustala się dwie kategorie wiekowe (według stanu na dzień 31 stycznia 2020 roku).
      • pierwsza kategoria: dla dzieci i młodzieży do ukończenia 18 lat,
      • druga kategoria: dla osób pełnoletnich po ukończeniu 18 roku życia.
    5. Nadesłanie prac na Konkurs oznacza akceptację jego warunków, wyrażonych w niniejszym regulaminie.
  2. Przepisy dotyczące prac konkursowych
    1. Każdy uczestnik może nadesłać do 5 fotografii wykonanych na terenie Polski,
    2. Fotografie należy nadsyłać na adres poczty elektronicznej: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..
    3. Nazwa pliku powinna składać się z nazwiska i pierwszej litery imienia oraz kolejnego numeru fotografii, np.: Nowak Anna przysyła 3 fotografie zatytułowane: Nowak_A_01, Nowak_A_02 itd. – numer musi być zgodny z podanym w zgłoszeniu
    4. Organizator zastrzega sobie prawo do wyłączenia z udziału w Konkursie prac o niskiej jakości technicznej.
    5. Zdjęcia należy przygotować i przesłać w formacie JPG w rozmiarze 34 x 20 cm w rozdzielczości 300 pikseli/cal.
    6. Przesyłając fotografię należy przesłać zeskanowaną kartę zgłoszeniową (w załączniku) dot. zdjęcia tj.: - imię i nazwisko autora zdjęcia, wiek, adres autora oraz adres poczty elektronicznej, tytuły zdjęć, nr telefonu kontaktowego,
    7. Wraz z danymi należy przesłać oświadczenie: "Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Organizatora Konkursu Fotograficznego pn. "Ratujmy Zabytki" w celach wynikających z regulaminu tego Konkursu, zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 1997 r., nr 133, poz. 883 z późniejszymi zmianami). Poprzez wysłanie zdjęć na Konkurs nieodpłatnie przenoszę na Organizatora wszelkie autorskie prawa majątkowe do nich, na wszystkich polach eksploatacji, o których mowa w art. 50 Ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. 2017 poz. 880)."
    8. Fotografie nie mogą naruszać jakichkolwiek praw osób trzecich, w szczególności praw autorskich ani dóbr osobistych.
    9. Organizator zastrzega sobie prawo do dyskwalifikowania prac nie spełniających wymienionych wyżej wymogów.
  3. Terminarz
    1. Termin nadsyłania prac mija dnia 31 stycznia 2020 roku (decyduje data wysłania pliku pocztą elektroniczną).
    2. Fotografie nadesłane po terminie nie będą brane pod uwagę w Konkursie.
    3. Organizator powołuje Jury Konkursu (Jury) Prace będą oceniane od strony artystycznej przez członków Komisji Fotografii Krajoznawczej ZG PTTK oraz od strony merytorycznej przez członków Komisji Opieki nad Zabytkami ZG PTTK.
    4. Ocena prac przez Jury nastąpi do 14 lutego 2020 roku. Organizatorzy powiadomią uczestników o dacie otwarcia wystawy pokonkursowej na której będą wręczone nagrody.
    5. Decyzja Jury jest ostateczna i nie podlega weryfikacji. Jury zastrzega sobie prawo nie wyłaniania zwycięzców, jak i przyznawania miejsc ex equo.
    6. Organizatorzy konkursu mają prawo do opublikowania prac na konkursowych.
    7. Wyniki Konkursu i nagrodzone prace zostaną zamieszczone na stronach internetowych:
      • Komisji Fotografii Krajoznawczej ZG PTTK
      • Komisji Opieki nad Zabytkami ZG PTTK
      • Klubu Fotograficznego "START" przy Oddziale PTTTK "Beskid Śląski w Cieszynie
    8. Organizatorzy planują wystawy po-wernisażowe w Cieszynie, Łodzi, Warszawie, Wałbrzychu.
    9. Uprawnienia, o których mowa powyżej w pkt. 3.5. przysługują Organizatorom nieodpłatnie.
  4. Nagrody i wyróżnienia
    1. Laureaci otrzymają nagrody rzeczowe. Zwycięzcy konkursu dodatkowo otrzymują dyplomu oraz pamiątkowe statuetki.

 

Pliki do pobrania

KARTA ZGŁOSZENIA UCZESTNICTWA W KONKURSIE FOTOGRAFICZNYM

ZGODA RODZICÓW OPIEKUNÓW

 

KARTA ZGŁOSZENIA UCZESTNICTWA W KONKURSIE FOTOGRAFICZNYM

KARTA ZGŁOSZENIA UCZESTNICTWA W KONKURSIE FOTOGRAFICZNYM

ZGODA RODZICÓW OPIEKUNÓW

ZGODA RODZICÓW OPIEKUNÓW

 

 

Kronika wyprawy do Niskich Tatr

Rechtór

30.08.-1.09.2019 r.

 

Kronika wyprawa do Niskich Tatr

 

Tym razem nasza tradycyjna wyprawa górska, którą przygotowała Apanaczi wraz z Jędrusiem wzięła na celownik dwie najwyższe góry w łańcuchu słowackich Niskich Tatr: Chopok 2023 m npm i Dumbier 2043 m npm.

W piątek raniutko kilkunastoosobowa grupa Ondraszków wraz z sympatykami górskich podróży zapełniła Jędrusiowy autobus. Na rozgrzewkę Andrzej Słota podwiózł całe towarzystwo do miejscowości Korytnica Kupele, skąd mieliśmy wyjść na Kozi Chrbat i dojść docelowo do miejscowości Donovaly. Korytnica to miejscowość sowicie obdarzona przez naturę źródłami wód mineralnych i aż dziw bierze, że wygląda na opuszczoną i zapuszczoną. O dawnej świetności przypominają ujęcia wod mineralnych obudowane ładnymi domkami, natomiast reszta zabudowy uzdrowiskowej to Klondike po gorączce złota, czyli miasteczko - widmo gdzie hula wiatr. Łatwym podejściem przez las dochodzimy do Hiadelskiego Sedla. Tutaj się rozdzielamy: część grupy idzie ostro w górę na Kozi Chrbat, a pozostała część obchodzi wierzchołek po trawersie. Decyzję kto gdzie idzie pomógł podjąć wzmagający się wiatr, przyganiający deszczowe chmury. Będzie lać!

W akompaniamencie grzmotów zdążyliśmy jednak prawie na sucho wyjść na szczyt i mimo groźnie wyglądających deszczowych chmur, deszcz z nich był niewielki, a nawet w tym samym czasie świeciło słońce. Szczytowe partie całkiem przypominały nasze bieszczadzkie połoniny, więc ubrani w peleryny wiosłowaliśmy wśród wielkiego traw oceanu, z których wystawały tylko nasze głowy.

Schodząc ze szczytu spotkaliśmy się z resztą grupy. Wg ich relacji burza była tak potężna, że musieli uciekać pod daszek. Dziwne.

Ale niebawem znów wyszło słońce, więc już bez przeszkód podziwiając widoki przetykane pasmami mgieł, późnym popołudniem doszliśmy przez Sedlo Hadlanka i Keckę do zaparkowanego autobusu w Donovalach. W końcu dojechaliśmy do górskiego hotelu w Krpačowie, który był naszą bazą na kolejne dwa dni. Ale jeszcze tego samego wieczoru, korzystając z obecności naszych dwóch wspaniałych wirtuozów gitary - Józka i Andrzeja, daliśmy czadu, choć był to tylko próbny popis naszych wokalnych możliwości.

Nazajutrz obudziło nas słońce, więc pogoda do ataku na szczyty wprost wymarzona. Podjechaliśmy do dolnej stacji kolejki linowej na Chopok. Tutaj podzieliliśmy się na dwa zespoły: Jeden z wraz z Apnacazi wyjechał kolejką na szczyt i szedł w kierunku Dumbiera, a drugi wraz z Jędrusiem udał się "per pedes" w kierunku odwrotnym. A zatem mieliśmy pewność, że gdzieś na trasie się spotkamy. Podejście pod Dumbiera było wymagające - długie i strome. Na szczęście wysoko, już w paśmie kosodrzewin czekało na nas schronisko Štefanikova Chata, które się jawiło jako oaza na pustyni. Po odpoczynku i uzupełnieniu płynów ruszyliśmy do ataku szczytowego. Teraz szlak wiodł łatwym trawersem, więc niebawem po ścieżce ułożonej z potężnych głazów dotarliśmy na sam szczyt, a po drodze spotkaliśmy się z grupą "kolejkową". Teraz powtórzył się scenariusz dnia wczorajszego. Nie wiedzieć skąd, nadeszły ciemne chmury, a dalekie grzmoty nie wróżyły nic dobrego. Byliśmy dokładnie pośrodku dwóch żywiołów: z jednej strony góry promienie słońca zalewały dolinę z której wyruszyliśmy, a z jej drugiej strony dolinę Liptowa zalewał deszcz. W końcu deszczowe chmury jednak zwyciężyły i znów musieliśmy ustroić się w peleryny. Jednak deszcz był dość niemrawy, no i wkrótce przeszedł bokiem. W tym czasie zdążyliśmy zrobić sesję zdjęciową pod krzyżem na wierzchołku Dumbiera i poszliśmy w stronę sąsiedniego Chopoka. Podziwiając przepiękne górskie widoki doszliśmy do kolejnego schroniska, które przycupnęło opodal stacji górnej kolejki linowej. Sam szczyt Chopoka to niewielka górka kamieni tuż nad schroniskiem. Grupa nie miała zamiaru go zdobywać, lecz wraz z Marianem Gołuckim uparliśmy się, że musimy tam wyjść i już po kilkunastu minutach robiliśmy sobie zdjęcia pod tabliczką szczytową. Warto było tu być, bo widok był rewelacyjny, a także wyjątkowa okazja, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z oboma zdobytymi dwutysięcznikami w tle.

Teraz pozostało nam tylko zejść do doliny do autobusu. Część grupy ratowała się kolejką, większość jednak zeszła piechotą. Zmęczeni, ale szczęśliwi dojechaliśmy do bazy. Dodatkowo tego wieczoru, przy wielkim ognisku pod baldachimem z milionów gwiazd dosiedzieliśmy do północy wspominając dawne wyprawy, śpiewając wniebogłosy i częstując się różnymi dobrami. Obsługa hotelu przezornie wytyczyła krąg pod ognisko w sporej odległości od budynku. Widać nie byliśmy tutaj pierwszą grupą z tak bogatym programem.

Niedziela pozostała nam na powrót do codzienności W drodze powrotnej zwiedziliśmy jeszcze dwa wysokiej klasy zabytki: zamek Slovenska Lubča oraz pełne wspaniałych zabytków górnicze miasteczko Kremnica. Tutaj dość nieoczekiwanie schodząc z kościelnej wieży natrafiliśmy na przyjaciół z PTTS-u, którzy przyjechali tutaj eksplorować okoliczne góry.

Ostatnim punktem programu była wizyta w środku Europy, który wg pomiarów geografów znajduje się w sąsiednich Kremnickich Baniach. Zależy zresztą jak to mierzyć, bo takich środków ma Europa co najmniej kilkanaście.

Wieczorem dotarliśmy do Cieszyna zmęczeni, ale zadowoleni z udziału w tak wspaniałej wyprawie ... i już tęsknimy za następną.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - "Rechtór"]

 

"Rechtór" - Zbyś

XII Rajd do ujścia Olzy im. W.Janika

Ziołowy

29.09.2019 r.

 

XII Rajd do ujścia Olzy im. W.Janika

 

XII rajd do ujścia Olzy im. W. Janika odbył się 29 września i był w zasadzie zlotem gwieżdzistym, gdyż część uczestników przybyła na miejsce zbiórki do Lutyni Dolnej pociągiem, inni samochodem a niektórzy na własnych rowerach. Po przywitaniu, spisaniu uczestników i wspólnym zdjęciu ruszyliśmy w kierunku Wierzniowic. Przed mostem na Olzie odbiliśmy z głównej drogi na ścieżkę rowerową która biegła dokładnie wzdłuż brzegu rzeki. Ścieżka jest przejezdna, lecz w niektórych miejscach trwają jeszcze prace wykończeniowe. Warto jednak tędy jechać, gdyż wrażenia są niezapomniane.

Tym sposobem dotarliśmy do celu naszej podróży a więc do miejsca połączenia Olzy i Odry. Jeszcze kilka lat temu były tu drzewa, krzaki i trudne do przebycia chaszcze, a obecnie jest zgrabna, wyrównana i podwyższona polanka z której doskonale widać łączenie się wód z tych dwóch rzek.

W tych przecudnych okolicznościach przyrody utworzyliśmy krąg, odśpiewaliśmy "Płyniesz Olzo" i skosztowaliśmy nalewki przygotowanej w ubiegłym roku na bazie wody z Olzy i Odry.

Następnie krętymi, asfaltowymi drogami udaliśmy się przez Kopytów do Starego Bogumina. Tu na rynku zrobiliśmy krótki postój, po którym przekroczyliśmy granice na zabytkowym moście Franciszka Józefa.

Kolejną atrakcją wycieczki były meandry Odry oraz wieża widokowa. Kilkukilometrowy odcinek drogi w tym obszarze chronionego krajobrazu jest wybetonowany, a więc jazda była łatwa i przyjemna.

Panorama z 27m wieży przy wspaniałej pogodzie jaka nam się trafiła była zachwycająca.

Punkt żywieniowy mieliśmy w Ośrodku Wypoczynkowym OLZA. Jest to duży malowniczo położony obiekt z kąpieliskiem szeroką piaszczystą plażą, wypożyczalnią sprzętu wodnego i oczywiście z małą gastronomią. Tu właśnie czekały na nas gorące kiełbaski z grilla.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na chwilę przy kaplicy w miejscowości Olza. Zaznaczone są tam miejsca poziomu wody podczas powodzi w roku 1880 i 1997.

Dalsza trasa wycieczki wiodła przez Uchylsko, Gorzyczki, Wierzniowice do Lutyni Dolnej gdzie rozdzieliły się drogi uczestników. Większość jednak wracała na rowerach przez Dziećmarowice i Karwiną do Cieszyna.

Łatwość dotarcia w rejon ujścia Olzy (np pociągiem) oraz różnego rodzaju zmiany tam zachodzące przemawiają za kontynuacją wycieczek w tym kierunku.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Szykowno]

[GALERIA ZDJĘĆ - Wędrowniczek]

[GALERIA ZDJĘĆ - Paparazzi]

 

Andrzej Nowak "Ziołowy"

DOLINA BARYCZY I WROCŁAW

Czorno

3-10.08.2019 r.

 

DOLINA BARYCZY I WROCŁAW

 

Mijają ostanie dni lata 2019 r., więc i tegoroczne wczasy, 16. raz z rzędu w stylu agroturystycznym, już za nami. Wyruszyliśmy w sierpniu na wakacje w dwóch lokalizacjach, odległych od siebie tym razem niecałe 100 km, naturalnie z rowerami.

Na pierwszą część, od 3 do 10 sierpnia, wybraliśmy Dolinę Baryczy, a w niej - agroturystykę "Głowaczówka" w Rudzie Sułowskiej. "Po drodze" zatrzymaliśmy się w Małujowicach, a następnie w Brzegu.

W Małujowicach mieliśmy duże szczęście, bo kościół p.w. św. Jakuba Apostoła, znajdujący się na słynnym szlaku Jakubowym, do którego aby wejść, trzeba się wcześniej telefonicznie umówić, akurat był... sprzątany. Wybudowany został w XIII w., a jego wnętrza zdobią wręcz unikatowe polichromie - ścienne malowidła. Oryginalne, ale odrestaurowane - z lat 1450-60(!) na ścianach szczytowych i prezbiterium przedstawiają w ramach Biblii dla ubogich (tak zwana Biblia Peuperum) cykle Genezis i Dzieciństwo Chrystusa, ściany podłużne nawy w latach 1470-83 pokryto scenami ze Starego i Nowego Testamentu oraz Sądu Ostatecznego, zaś najmłodsze, z XVI w., znajdują się na stropie nawy i tworzą je motywy roślinne, zwierzęce i geometryczne. Stamtąd już tylko przysłowiowy rzut beretem i znaleźliśmy się na starówce Brzegu, gdzie zwiedziliśmy historyczną część miasta: Zamek Piastów Śląskich (w remoncie, ale piękna elewacja), kościół p.w. św. Piotra i Pawła, kościół p.w. św. Mikołaja, kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Św., Ratusz, mury obronne i park wzdłuż nich.

Jeszcze w sobotę, po obiedzie w restauracji na parterze naszej kwatery, zapoznaliśmy się z najbliższym otoczeniem. Ruda Sułowska to malutka, ale fajnie utrzymana, zadbana i ukwiecona - jak wszędzie tutaj, miejscowość, z bogatą ofertą dla turystów i (głównie) wędkarzy. Ta teza potwierdziła się w następnych dniach: od niedzieli przez cały tydzień przemierzaliśmy na rowerach: Sułów (pałac z 1900 r., piękny, ale zdewastowany), Gruszeczka (malusia miejscowość, w lesie przy której odnaleźliśmy jeden z wielu tutaj zapomnianych starych, przedwojennych cmentarzy ewangelickich, a nie trafiliśmy na ślady obozu koncentracyjnego z okresu II wojny światowej), Stawno (piękne stawy "zasiedlone" przez mnóstwo gęsi, łabędzi, kaczek itp. - jak wszystkie tutaj zresztą), Milicz (zamek hr. Maltzenów z XVIII/XIX w, z pięknym parkiem, starodrzew dębowo-robiniowy, stawy i stawki), trasa krzyżów pokutnych (Nowe Domy, Berek, Korzeńsko, Osiek, Książęca Wieś), Krośnice (do ok. 2000 r. miejscowość uzdrowiskowa dla osób leczących skołatane nerwy, a obecnie świetnie wyposażona na potrzeby turystów i letników - kolejka wąskotorowa wśród pięknej zieleni czynna na pętli wokół stawków dł. 5 km, basen, kompleks boisk, stawy hodowlane, dawne zabudowania dworskie), Żmigród (na samym wjeździe Zespół Pałacowo-Parkowy a w nim ruiny Pałacu Hatzfeldów, zachowana wieża, a w niej Informacja Turystyczna z przemiłym Panem, który sprzedał nam bilety na jej zwiedzanie - rozciągał się z niej wspaniały widok na okolicę - i opowiedział nam o historii Żmigrodu). To tu m.in. w 1813 roku, w w/w barokowym pałacu Hatzfeldów, doszło do spotkania króla Prus Fryderyka Wilhelma III z carem Rosji Aleksandrem I, podczas którego podpisano protokół trachenberski (żmigrodzki), którego celem było ostateczne pokonanie Napoleona Bonapartego.

Wszędzie poruszaliśmy się ścieżkami rowerowymi, przeważnie asfaltowymi (za środki unijne), lub z kostki, w lasach o nawierzchni szutrowej, biegnącymi wzdłuż niezliczonej liczby stawów, stawków, kanałów, leśnych wodnych oczek, mijając świeżą, zieloną, niespaloną słońcem roślinność. Poezja! Samochodu użyliśmy dopiero w piątek, jadąc do rodzinnego gospodarstwa Sznajderów w Karnicach, by zaopatrzyć się w różne kiszone warzywa, które w sobotę następnego tygodnia przywieźliśmy do domu. Naprawdę pyszne!

W sobotę 10 sierpnia przejechaliśmy do Wrocławia - drugiego celu naszej wakacyjnej eskapady, naturalnie "po drodze" zatrzymując się, trochę nałożywszy drogi, w dwóch miejscowościach - w Trzebnicy (bazylika Św. Jadwigi Śląskiej - najstarsze sanktuarium na Śląsku z 1202 r., w którym znajduje sie m.in. grobowiec Księcia Henryka Brodatego, klasztor cysterek również z XIII w., w którym pochowana jest św. Jadwiga, a w ogóle jest tu mauzoleum Piastów śląskich, cmentarz żydowski i Ratusz) oraz w Oleśnicy. Bardzo mi się tu podobało - wszędzie piękne różane i nie tylko rabaty, drzewa i krzewy okalające zabudowania, Zamek Książąt Oleśnickich, obecnie jest tu Muzeum, na którego dziedzińcu chodzili po linach rozpiętych ok. 15-20 m nad ziemią cyrkowcy - trwał bowiem akurat coroczny festiwal sztuki cyrkowej, Rynek i Ratusz, mury obronne i zachowane Bramy - Wrocławska, Namysłowska i Oławska, dawna plebania ewangelicka, a w niej Dom Spotkań z Historią i Informacja Turystyczna z sympatyczną młodą kobietą, która zapodała nam trochę informacji o mieście, Synagoga w gotyckim stylu, Cerkiew Zaśnięcia NMP, Dom Wdów z XVI w., (obecnie szkoła muzyczna).

Także we Wrocławiu samochód stał spokojnie na parkingu cały tydzień, bowiem zwiedzaliśmy Wrocław i jego okolice, poruszając się wyłącznie na rowerach - ścieżkami rowerowymi, chodnikami, na których odpowiednim oznakowaniem dopuszczono jazdę rowerami (!) i tylko sporadycznie ulicami wśród samochodów. Oczywiście chodziliśmy też na piechotę, np. w niedzielę, zwiedzając z przewodnikiem Ostrów Tumski i Starówkę. Naturalnie zaliczyliśmy ZOO, a w nim zwłaszcza Afrykarium. Największą niespodzianką okazało się jednak Hydropolis - Centrum Nauki i Wiedzy o Wodzie na terenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji (sic!) - otwarte w grudniu 2015 r. To jedyny taki obiekt w Polsce i jeden z nielicznych na świecie – wystawa znajduje się w zabytkowym, XIX-wiecznym podziemnym zbiorniku wody czystej o powierzchni 4000 m², który wraz z urządzeniami towarzyszącymi, w tym stacją pomp jeszcze poniemieckich, ale zaopatrujących Wrocławian w wodę aż do 1997 r.. kiedy to został zniszczony przez... wodę w czasie powodzi 100-lecia. Zbiornik po wyczyszczeniu pełnił jeszcze swą pierwotną funkcję do 2011 roku, to jest do czasu wyłączenia go z użytku. Po przeprowadzeniu niezbędnych remontów i rewitalizacji, budowlę przekształcono w Centrum Edukacji Ekologicznej - nowoczesne, multimedialne, interaktywne, pokazujące historię Ziemi od zarania jej dziejów i nieodzowność odnowienia zasobów wody i czystości powietrza dla Jej, a tym samym i ludzi, dalszego istnienia... Wg zajawki na stronie internetowej Hydropolis to miejsce, w którym różnorodne technologie multimedialne, interaktywne instalacje, wierne repliki i modele oraz bogate w informacje ekrany dotykowe służą jednemu celowi: ukazaniu wody z różnych, fascynujących perspektyw. Spędziliśmy tu nie wiadomo kiedy prawie cztery godziny - każdy po kupieniu biletu może na terenie Centrum być tak długo, jak chce, oczywiście w godzinach jego otwarcia!

I znów zwiedziliśmy i poznaliśmy piękny kawał naszego Kraju, przy okazji przypominając sobie i odkrywając nieznane nam wcześniej fakty z przebogatej historii Dolnego Śląska, zabytki architektury, piękno przyrody, zachwycając się nieustannie niezliczoną ilością ptactwa na niezliczonej ilości stawach, obserwując spokojniejsze i wolniejsze tu jakby życie miejscowej ludności, smakując kuchnię regionalną (ach te 2 kg do zgubienia...). Zapraszamy do mini galerii zdjęć obrazujących nasze wspomnienia.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - "Czorno" i "Unisono"]

 

"Czorno" i "Unisono"