Aktualności

Żelaznym Szlakiem z Gwarkiem

Szykowno

27.09.2020 r.

 

Żelaznym Szlakiem z Gwarkiem

 

Zebraliśmy się na rynku, aby wyruszyć z Kazikiem "Gwarkiem" trasą Żelaznego Szlaku. Na starcie byli: Szykowno, Roztrzapek, Gwarek, Śmieszek, Mileczek, Olo, Bystry, Paparazzi i Józek. Pojechaliśmy w kierunku Kaczyc, gdzie dołączyli "Miodzio" z "Roztomiłą" i "Ziołowy".

Żelaznym Szlakiem pojechaliśmy przez Karwiną do przejścia w Zawadzie i obraliśmy kierunek na Godów. Żelazny Szlak zaprowadził nas do Jastrzębia. Tam w parku Zdrojowym czekali na nas koledzy koledzy z Zebrzydowic. Po krótkim wypoczynku, zrobieniu pamiątkowej fotki i ustaleniach co do dalszej trasy, pojechaliśmy do Zebrzydowic. Tam w rolę przewodnika wcielił się kolega Heniek z Przerzutki, który poprowadził nas ciekawą trasą poprzez boczne drogi tak, abyśmy dojechali bezpiecznie na obiad do Zameczku w Kończycach Małych.Stamtąd każdy już obrał sobie najlepszą drogę do domu. W sumie przejechaliśmy ok 75 km.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Paparazzi]

 

 

Święto Wszystkich Świętych - 2020

Rechtór

3-4.11.2020 r.

 

Święto Wszystkich Świętych - 2020

 

Tego jeszcze nie było, żeby w ten Dzień Pamięci o Zmarłych zamknięto... cmentarze. Piszę o tym w tej kronikarskiej notatce aby czytelnicy, którzy po latach będą to czytać wiedzieli, że coś takiego mogło się w ogóle wydarzyć. Wszystko to oczywiście sprawka wirusa, który jakoś zadomowił się na razie na dobre.

Z tego też powodu nasz spacer musieliśmy przełożyć na dzień powszedni, co jednak nie znaczy abyśmy nie pamiętali. Wszak niejednokrotnie zaznaczałem, że człowiek tylko raz umiera, lecz żyje tak długo jak długo pamiętają o nim żyjący.

Tak więc znicze z logo naszego klubu zapłonęły w Pogwizdowie na grobie śp. Stasia Pawlika, i w Kończycach Małych gdzie pochowano śp. ks.Tadeusza Klocka. Na cmentarzu komunalnym w Cieszynie zapaliliśmy znicze seniorowi cieszyńskich turystów śp. Julianowi Jurysowi, Prezesowi cieszyńskiego PTTK śp. Jackowi Tyczkowskiemu oraz przedwcześnie zmarłej nieodżałowanej pamięci Wandzi Porębskiej. Z kolei na cmentarzu ewangelickim w płomyczku znicza nasze wspomnienia odżyły przy grobie niedawno zmarłego śp. Władka Sosny oraz bardzo lubianego śp. Ryśka Syrokosza. Pamięcią ogarnęliśmy też postaci śp. Adasia Poloczka "Seniorka" w zeszłym miesiącu pochowanego na cmentarzu w Wiśle, jak i zmarłych w roku ubiegłym śp. Krzysztofa Sumerę oraz Stasia Halskiego w Bielsku-Białej. Jak co roku odwiedziliśmy również grób śp. Mariana Palowskiego na cmentarzu w Cz.Cieszynie, i to już tradycyjnie w nocnych ciemnościach.

Ci, których kochamy nie umierają,
Bowiem miłość jest nieśmiertelna...Emily Dickinson

2020 11 01 15 41 30 1001

2020 11 01 17 47 52 1002

2020 11 05 17 07 18 1003

2020 11 05 17 12 30 1004

2020 11 05 17 47 07 1005

2020 11 05 18 16 53 1006

2020 11 07 15 36 42 1007

2020 11 08 15 40 19 1008

Rechtór - Zbyś

Wyprawa w Karkonosze po raz wtóry!

Rechtór

28-30 sierpnia 2020 r.

 

Karkonosze po raz wtóry!

 

Pamiętając naszą ubiegłoroczną wyprawę na Szrenicę oraz wiedząc, że jeszcze dużo nam zostało do zobaczenia duet Jędruś i Apanaczi postanowili temat Karkonosze pociągnąć dalej. Tym razem mieliśmy eksplorować okolice bliższe Śnieżki, a naszą bazą było leżące nieopodal duże schronisko nazwane Strzecha Akademicka.

W składzie 33 uczestników, w tym 11 Ondraszków Jędrusiowym autobusem wyruszyliśmy w stronę Karpacza. Po drodze zwiedziliśmy bardzo interesujące Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu. Muzeum zlokalizowano na zapleczu amfiteatru, gdzie odbywają się coroczne festiwale. Ale jak w muzeum wyeksponować coś tak nieuchwytnego jak piosenka? Okazało się że można, gdyż ze słuchawkami na uszach parę godzin wędrowaliśmy pomiędzy panelami dotykowymi, z których można było odsłuchać informacje o kompozytorach, muzykach, wykonawcach, a także i karierze piosenek, z których wiele po dziś jest szlagierami. Była to naprawdę fascynująca podróż po muzycznej czasoprzestrzeni.

Śpiewająco ruszyliśmy dalej, i późnym popołudniem, obładowani bagażami wyruszyliśmy pieszo z Karpacza do naszego schroniska. Szlak zaprowadził nas najpierw do niewielkiego, ale klimatycznego schroniska Samotnia stojącego tuż obok Małego Stawu w malowniczych Śnieżnych Kotłach. Oba schroniska pamiętają jeszcze czasy, gdy Karkonosze nazywały się Riesengebirge czyli Góry Olbrzymie. W odróżnieniu od Samotni Strzecha Akademicka, zwłaszcza pod względem wyposażenia przeniosła nas do epoki siermiężnego socjalizmu. No cóż obecnie to też już historia, tyle, że tutaj nadal użytkowa. Rekompensatą była obszerna świetlica, która bardzo się nam przydała do wieczornych spotkań przy gitarze. A raczej przy dwóch, bowiem byli z nami obaj wirtuozi: Andrzej i Józek.

Rankiem następnego dnia przywitał się z nami Robert, przewodnik z Jeleniej Góry, dobrze nam znany z poprzedniej wyprawy. Pokrótce nakreślił plan wycieczki. Wynikało z tego, że cały dzień spędzimy po czeskiej stronie Karkonoszy. Trzeba dodać, że w Polsce leżą tylko północne stoki gór, więc po drugiej stronie możliwości zwiedzania jest dużo więcej. Wyszliśmy niebawem na graniowy szlak dawniej nazywany "Przyjaźni Polsko-Czechosłowackiej", a obecnie "Polsko-Czeskiej", z którego skręciliśmy łącznikiem do górskiego hotelu "Lučni Bouda". Jest to kompleks kilku sporej wielkości budynków w których ulokowano hotel ze spa, restaurację, a nawet mały browar produkujący piwo o intrygującej nazwie "Paroha" i sugestywnym logo. Jak wyczytaliśmy wśród rozlicznych propozycji, można nawet skorzystać z piwnej kąpieli!. Czego to ludzie nie wymyślą...

Turyści, tacy jak my wyglądali tutaj jakby z innej bajki, więc nie korzystając z tych kąpieli ruszyliśmy dalej. Naszym celem była dookolna trasa wokół Owczego Wierchu. Najpierw długo schodziliśmy głęboko wciętą doliną prawie do Špindlerowego Mlyna, a następnie trawersując zbocze Owczego Wierchu i kontemplując widoki dotarliśmy do doliny Białej Łaby i schroniska tam położonego. Następnie pracowicie musieliśmy się wspinać się do góry, aż do miejsca z którego wyszliśmy. Trasa była na kilkanaście kilometrów, stąd nasza początkowo zwarta grupa z czasem się podzieliła na wiele małych zespołów, w zależności od możliwości kondycyjnych. Dopiero wieczorem spotkaliśmy się wszyscy na naszym kolejnym piosenkarsko-gitarowym recitalu, który oczywiście mocno się przeciągnął w czasie.

Niedzielny poranek przywitał nas niestety gęstą mgłą i drobnym deszczem. Specjalnie nam to jednak nie przeszkadzało, bo i tak schodziliśmy do cywilizacji. Objuczeni plecakami zeszliśmy powoli do Karpacza, gdzie przy świątyni Wang Robert podzielił się swoją olbrzymią wiedzą na temat tego uroczego kościółka i jego zawiłych losów. W drodze powrotnej mieliśmy jeszcze do zrealizowania dwa punkty programu: Chełmsko Śląskie oraz Krzeszów. Chełmsko to przygraniczne miasteczko, a od 1945 r. wieś, która dysponuje wielu atutami: historycznym kościołem, całkiem sporym rynkiem otoczonym barokowymi kamieniczkami z podcieniami i ratuszem. Naprawdę nieczęsto się zdarza, aby wieś miała tak typowo miejską zabudowę. Na dodatek widać było, że tutaj dosłownie czas się zatrzymał, więc Chełmsko można by wykorzystać na wdzięczny plener do historycznych filmów. Szczególnym powodem do odwiedzin to "dwunastu apostołów". Jest to kompleks uroczych jedenastu zrośniętych ścianami, drewnianych domków pochodzących z XVII w. Mieszkali w nich i pracowali tkacze z miejscowej manufaktury. A gdzie dwunasty domek – apostoł? Ten leżący nieco na uboczu i nieprzypadkowo nazwany Judaszem już dawno się spalił.

Leżący bardziej na wschód Krzeszów to jeszcze mniejsza wioska, ale bardzo znana z ogromnego kompleksu XVIII w. klasztoru Cystersów. Już z daleka są widoczne dwie wysokie (68 m!) wieże bazyliki kolegiackiej Wniebowzięcia NMP. Wg Roberta już sama elewacja ozdobiona nadnaturalnej wielkości rzeźbami ustawionymi na kilku piętrach, jest ilustracją biblijnej opowieści. Wnętrze to Sanktuarium MB Krzeszowskiej, do której zdąża wiele pielgrzymek. Trzeba dodać, że niewielkich rozmiarów obraz MB nieco się gubi pośród zdobień ogromnego ołtarza. Do prezbiterium przylega z kolei kaplica - mauzoleum dwóch Bolków - książąt z linii Piastów Śląskich z XIV w. Bardzo interesujący jest również sąsiedni kościół św. Józefa, którego wnętrze sławny "Śląski Rafael" M.Wittmann ozdobił cyklem sugestywnych fresków przedstawiających "radości" i "smutki" z życia patrona. Biblijne treści malarz umieścił na tle oryginalnego śląskiego krajobrazu, a w kilku scenach nawet sam się sportretował. Całość jest od niedawna wspaniale odnowiona, a zatem nic dziwnego, że dysponując takimi skarbami Krzeszów stara się o umieszczenie na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Po tej prawdziwej uczcie duchowej na pobliskiej stacji kolejowej pożegnaliśmy naszego mentora i już późnym wieczorem, pełni wrażeń dojechaliśmy do Cieszyna.

Podsumowując, choć pogoda nas nie rozpieszczała, wycieczka była wspaniała i myślę, że warto ten region dalej eksplorować choćby w następnym roku.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

 

 

Rechtór-Zbyś

Wyjazdowe zebranie Zarządu oraz Komisji Rewizyjnej Ondraszka - 11.11.2020

Rechtór

11.11.2020 r.

 

Wyjazdowe zebranie Zarządu oraz Komisji Rewizyjnej Ondraszka

 

Jest już tradycją, że przynajmniej jedno ze spotkań władz klubu staramy się zrobić w wersji pełniejszej czyli połączone Komisją Rewizyjną oraz gdzieś w plenerze. Termin 11 listopada z racji Święta Niepodległości i dnia wolnego jest po temu dobrą okazją, choć w tym roku udział ze względu na ciągłe wirusowe zawirowania był jak najbardziej dobrowolny.

Tak więc zamiast jechać do Warszawy i brać udział w bójkach Marszu Niepodległości pojechaliśmy na Kubalonkę. Niestety autobus z niewiadomych przyczyn nie podjechał, więc musieliśmy wykorzystać własne auta. Pogoda była typowo jesienna. Mgła, wilgotno i chłodno, a pod nogami błoto i opadłe liście. Nam to jednak zupełnie nie przeszkadzało i raźno czerwonym szlakiem dotarliśmy na przeł Łączecko, skąd niebieskim po łącznie po ok. 3 godz. dotarliśmy na Stożek. Byliśmy jednak zadziwieni ilością ludzi na szlaku, w tym nawet rowerzystów korzystających z specjalnej trasy zjazdowej typu "skręć kark" wytyczonej spod schroniska wzdłuż nartostrady. Schronisko z premedytacją minęliśmy, a na dość karkołomnym zejściu napotkaliśmy dwóch facetów szturmujących stromy podjazd na elektrycznych wehikułach przypominających rower, ale bez pedałów. Czego to ludzie nie wymyślą...

Naszym celem była bacówka Koła PTTK nr 3 "Salamandra" (dawniej Celmy) zlokalizowana pod Małym Stożkiem, gdzie niebawem dotarliśmy. Wcześniej umówiony gospodarz p. Zbigniew Cieślar już na nas czekał, a ze starodawnego pieca kuchennego rozchodziło się przyjemne ciepełko. Ta drewniana chałupka oferuje aż 18 miejsc noclegowych w warunkach turystycznych, ale za to "z duszą". Warto to wziąć pod uwagę planując klubowe czy też indywidualne wypady. Kawa z domowej roboty ciastem smakowała wybornie, więc i obrady jubileuszowego, bo już 40 spotkania Zarządu przebiegły w sympatycznej atmosferze.

A potem pozostało już tylko wrócić do cywilizacji, czyli zejść do Wisły Dziechcinki i wrócić do domów, uprzednio odbierając zaparkowane na Kubalonce auta.

Wartością dodaną były widoki wyłaniające się z jesiennej mgły, świeży "luft" no i wg niektórych danych przeszliśmy ok. 25 tyś. kroków.

2020 11 11 11 11 01 1001

2020 11 11 11 42 35 1002

2020 11 11 13 11 22 1003

2020 11 11 13 24 18 1004

2020 11 11 13 57 23 1005

2020 11 11 15 34 22 1006

2020 11 11 16 14 17 1007

Rechtór - Zbyś