Ogólnopolski Zlot Przodowników Tur. Kol. PTTK - Sulęcin

Rechtór

23 - 28.05.2005

Tym razem skrzyknięto kolarską brać do rowerowej stolicy Polski.czyli do.... Sulęcina.Wierzcie albo nie, ale nie ma w tym wielkiej przesady. Sulęcin to niewielkie miasteczko na Pojezierzu Lubuskim, liczy około 26 tyś. mieszkańców ale... ścieżek rowerowych wydzielonych na ulicach oraz ilości szlaków w okolicy może pozazdrościć niejedna metropolia. Są też tutaj aż 3(!) kluby turystyki rowerowej. A więc w takim otoczeniu nasz rajd był bardzo na miejscu, zwłaszcza że odbywał się w przepięknej okolicy z mnóstwem jezior i lasów, i co nie jest bez znaczenia w miarę płaskiej.

Ondraszków na rajdzie reprezentowali "Smig" - Piotr Holisz oraz "Rechtór" Zbyszek Pawlik. Miejsca w namiocie organizatora mieliśmy sporo z powodu absencji pozostałych a i sam camping z bogatym nowym wyposażeniem prezentował się uroczo. Organizatorzy postarali się aby przeróżnych atrakcji nie zabrakło, tak że działo się bardzo dużo. Zwiedziliśmy m.in. jeden z większych poligonów wojskowych z miasteczkiem treningowym - "Nowy Mur", którego próżno szukać na mapie. Byliśmy w "Rzeczypospolitej Ptasiej" oraz prywatnym zoo - przytulisku dla dzikich zwierząt. Koło Słońska zwiedziliśmy starówkę w Kostrzyniu nad Odrą, której wszystkie zabudowania w efekcie II wojny kończą się na wysokości metra nad ziemią, dlatego nazywana bywa "Kostrzyńskimi Pompejami". Byliśmy w Parku Narodowym "Ujście Warty", mieliśmy wreszcie możność posmakować prawdziwych ścieżek rowerowych na terenie Niemiec, których asfalt jest równiejszy niż na autostradzie. Osobiście dodam, przy okazji rowerowego wypadu do Niemiec miałem okazję pobić własny rekord dziennego odcinka trasy do pokonania przejeżdżając 150 km.

Trzeba podkreślić, że rajd był wspaniale przygotowany a organizatorzy naprawdę dwoili się i troili aby wszystko dobrze wypadło. Do tego trzeba też dodać, że nikt z nich nie uczestniczył w poprzednich zlotach, tak że nie mieli żadnych doświadczeń. Właściwie jedynym mankamentem Zlotu było to, że baza noclegowa była porozrzucana po całym mieście i niełatwo było się wszystkim spotkać. Przy upalnej pogodzie przejechaliśmy ogółem ok. 500 km, a rajd zaliczam do bardzo udanych.