Ziemia Cieszyńska znana i nieznana - Odkryjmy uroki Jaworza

Paparazzi

10.09.2017 r.

 

Odkryjmy uroki Jaworza

 

Uroki te odrywaliśmy za drugim podejściem, bowiem pogoda w pierwotnie wyznaczonym terminie (03.09) nie zachęcała do odkrywania czegokolwiek, chyba że zawartości domowych piwniczek.

Wyprawa została zaplanowana przez "Rechtora" bardzo starannie, a natchnieniem było ostatnio dokonane przez potomków rodziny hrabowskiej St. Germain d’Anneaucourt przekazanie rodzinnych archiwaliów do depozytu Muzeum Ziemi Cieszyńskiej. Przedstawiciele tego rodu pochodzącego z terenów dzisiejszej Belgii w poł. XIX w odkryli i wypromowali Jaworze jako uzdrowisko, czym pozostawili w historii Ziemi Cieszyńskiej trwały ślad po sobie.

Na zbiórce w dość nietypowym miejscu tzn. przy dworcu PKP spotkało się 20 uczestników, w tym rowerowa rodzinka p. Górniaków z dwójką chłopaków 5 i 7 latka (starszy już na swoim rowerku!). Wobec szczątkowej postaci transportu kolejowego z Cieszyna, przejazd pociągiem do Czechowic sam w sobie stanowił już nietypową atrakcję. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że lokalny przewoźnik mile nas zaskoczył, gdyż rowery przewozi gratis!. Na dworcu w Czechowicach dziedzicach oczekiwał nas Ondraszek z Bielska W. Nowak, który podjął się prowadzenia wyprawy na odcinku do Jaworza. Wyjeżdżając z miasta zobaczyliśmy (niestety zza płotu) ładnie odrestaurowany pałac hr. Kotulińskich. Aby go zwiedzić dokładniej należałoby go kupić jako, że hotel który w nim funkcjonował jest wystawiony na sprzedaż. Drugim obiektem wartym zobaczenia był arcyciekawy kościół pw. Chrystusa Odkupiciela, wybudowany w latach 1995-1998. Zespół architektów za tą bardzo oryginalną budowlę z wieżami kształcie przypominającymi minarety otrzymał ministerialną nagrodę.

Następnie przez Bielsko-Białą i Aleksandrowice przemieściliśmy się do Jaworza. Tutaj dłuższy postój nastąpił w leczniczej atmosferze tężni solankowej, a nadwątlone siły zregenerowaliśmy w pobliskiej restauracji. W ramach zwiedzania odbyło się też spotkanie z hr. Maurycym - założycielem uzdrowiska, którego spiżowa postać czekała cierpliwie na ławeczce. Następnie poznaliśmy historię sanatorium i cały szereg sławnych postaci, które tu niegdyś bywały. Zahaczyliśmy też o pałac hrabiów, który po pożarze w 2010 r. ponownie nabrał blasku, kościół katolicki z 1802r oraz tzw. "ćwiartkę hrabiowską" na cmentarzu, gdzie pochowano kilka pokoleń właścicieli miejscowości. Hitem były jednak odwiedziny Muzeum Fauny i Flory Morskiej i Śródlądowej. Już sama lokalizacja muzeum jest dość oryginalna ale uzasadniona, bowiem oparta na bogatych zbiorach marynarza który był mieszkańcem Jaworza. Zbiory obecnie mieszczą się w nowym budynku i wraz z komentarzem prowadzącego warte były wizyty.

Dalsza trasa zaprowadziła nas do Nałęża, skąd bardzo dziurawą leśna drogą trawersując zbocze Łazka i Zebrzydki dojechaliśmy do Szpotawic skąd następnie na Bucze. Tutaj zwiedziliśmy miejsce w którym w latach międzywojennych była kuźnia kadr harcerskich. W obecnym budynku sanatorium dziecięcego była w 1929r założono Żeńską Szkołę Instruktorów ZHP, co dało początek ulokowania w Górkach Wlk. obiektów szkoleniowych harcerstwa, w których wyrosły kadry Szarych Szeregów.

Po tej działalności obecnie pozostała wmurowana tablica pamiątkowa oraz tablice z opowiedzianą historią tego miejsca. Następnie terenową dróżką po zboczach Bucza zjechaliśmy do Górek, skąd malowniczymi bocznymi ścieżkami przez Hermanice, Bładnice i Kisielów dotarliśmy do Cieszyna.

Pokonaliśmy łącznie ponad 60 km, a wspominając napotkane po drodze ukryte w terenie perełki krajoznawcze twierdzę, że warto było spędzić ten dzień z Ondraszkiem!

 

 

[GALERIA ZDJĘĆ - HAMERA Piotr]

 

[GALERIA ZDJĘĆ - PAWLIK Zbigniew]