Śladami Sarkandra - powtórka

Rechtór

1.10.2017 r.

 

Sarkandrowskim szlakiem po raz drugi

 

Zgodnie z postanowieniem tym razem w słoneczną niedzielę odbyło się drugie podejście do wycieczki szlakiem św.J. Sarkandra. Z cieszyńskiego rynku wystartowało 8 Ondraszków i sympatyków, a drugie tyle miało dojechać bezpośrednio do Skoczowa. Byli też i zmotoryzowani: Niezłomny z mamą w towarzystwie Skryby, czyli łącznie coś ze 20 osób. Grupa cieszyńska prowadzona przez Rechtora dotarła do Skoczowa przez Bażanowice, Ogrodzona, Kisielów i Bładnice i na skoczowski rynek zjechaliśmy się wszyscy prawie w tym samym momencie. P. Halina Szotek już na nas czekała w muzeum Sarkandra, skąd po godzinnym wykładzie z precyzyjnie przytoczonymi wydarzeniami z życia świętego przemieściliśmy się do "szpitolika", aby zobaczyć obrazki z jego życia umieszczone na stopie oraz chrzcielnicę w której go ochrzczono. Następny przystanek przewidziano na Kaplicówce przy kaplicy mu poświęconej. Teraz doceniliśmy w pełni przecudną panoramę Skoczowa na tle beskidzkich gróni, bowiem tym razem była rewelacyjna widoczność.

Tak jak poprzednio sarkandrowski szlak zakończyliśmy w kościele św. Piotra i Pawła. Wg naszego przewodnika kościół w tym miejscu stał już w XII w, co mocno przesuwa wstecz datę narodzin miasta. Był to również pierwszy skoczowski rynek. Po tej dawce dla ducha podjechaliśmy posilić nadwątlone ciało do przyrynkowej kawiarni "Bajka", rozkoszując się pyszną kawą i ciastem. Teraz Maratończyk poprowadził wycieczkę do Międzyświecia, gdzie chcieliśmy zobaczyć "Piekiełko". Wg legendy stało tu miasto, które za niecne uczynki mieszkańców zapadło się pod ziemię i następnie "przeskoczyło" na obecne miejsce - stąd nazwa. A tak naprawdę w IX w. znajdował się tutaj najdalej wysunięty na wschód gród Gołęszyców, po którym pozostały dziś nadal dobrze widoczne ziemne obwałowania. Jego historia jest jednak pełna tajemnic, bowiem archeolodzy przebadali zaledwie niewielki fragment wnętrza. Znaleźli m.in. pozostałości pieca do wytopu rudy darniowej, co miałoby świadczyć o dużym znaczeniu tego grodu. Wg p.Haliny ślady osadnictwa zanikły gwałtownie już po 200 latach. Obecnie jest to miejsce do którego nawet trudno trafić, ale może w przyszłości doczekamy się rekonstrukcji na miarę Biskupina. Tutaj zakończyła się dzisiejsza wyprawa, na której zgodnie z przewidywaniami zainteresowani tematem na pewno ubogacili mocno swoją wiedzę.

W drodze powrotnej część grupy przez Kisielów, Goleszów pojechała do Dzięgielowa aby odwiedzić naszego "Seniorka" Adama Poloczka, od tego roku pensjonariusza miejscowego Domu Seniora. Bardzo się ucieszył na nasz widok, a i my również widząc go w dobrym zdrowiu i kondycji.

Przejechałem 43 km.

 

Rechór-Zbyś

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Hamera Piotr]

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Pawlik Zbigniew]