Miasto JPII Wadowice i okolice

Paparazzi

22-24.09.2017 r.

 

Miasto JPII Wadowice i okolice

 

Znając organizacyjny profesjonalizm Apanaczi B.Toman nie ukrywam, że na tą wyprawę czekaliśmy wszyscy z niecierpliwością. Jej propozycja miała same atuty - pięknie położona i wspaniale wyposażona baza w ośrodku szkoleniowo-rekolekcyjnym Totus Tuus niedaleko Zembrzyc, okolica z wieloma interesującymi miejscami do rowerowej eksploracji.

W piątek, w niestety deszczowe popołudnie 13 Ondraszków przyjechało czterema samochodami z rowerami na dachu i zajęło dwie super wyposażone chatki - bungalowy. Przy rozpalonym kominku do późnego wieczora dzięki obecności naszego wirtuoza gitary J.Kożusznika przerobiliśmy wszelkie zabrane śpiewniki, wsłuchując się w deszcz bębniący o blaszany dach i pocieszając się, że jutro będzie lepiej.

  • Niestety jutro, czyli w sobotę lepiej nie było... cedziło nadal i nic nie wskazywało na to, że przestanie. W tej sytuacji nie było sensu wsiadać na rower. Wsiedliśmy zatem do naszych aut i odwiedziliśmy kolejno: Stryszów - wieś niedaleko Kalwarii Zebrzydowskiej, w której zachował się renesansowy dwór będący obecnie siedzibą Oddziału Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu. Słuchając opowieści przewodnika zobaczyliśmy historycznie wnętrza dworskie oraz ciekawą kolekcję rzeźb i korzenioplastyki miejscowego twórcy.
  • Kalwaria Zebrzydowska – znane na całą Polskę miejsce pielgrzymkowe. Kościół i klasztor bernardynów ufundowany przez Mikołaja Zebrzydowskiego początkiem XVII w. stopniowo rozrósł się do całego założenia kalwaryjskiego imitującego prawdziwe miejsca w Ziemi Świętej. Tak więc można tutaj np. wyjść na Golgotę czy Górę Oliwną oraz przekroczyć Cedron. Na sąsiadujących z klasztorem wzgórzach wzniesiono kilkadziesiąt kaplic nawiązujących do Drogi Krzyżowej. Po kompleksie klasztornym oprowadzał nas przewodnik przybliżając historię budowy, kultu oraz wizyty JP II w 1979r.
  • Lanckorona - jedna z niewielu wsi w Polsce z własnym rynkiem i bardzo ciekawą historią. Dostaliśmy się tu w objęcia VII Dobrego Anioła Lanckorony bo taki nietuzinkowy tytuł nadano p. Zbigniewowi Lenik, który tak pokochał Lanckoronę, że wie o niej prawie wszystko i też wiele dobrego tutaj uczynił. Spacer rozpoczęliśmy od wizyty w miejscowym muzeum, gdzie nasz Anioł przekazał sporo informacji na temat historii miejscowości z naciskiem na okres Konfederacji Barskiej. Był to ruch opozycyjny wobec króla St. A.Poniatowskiego, który zawiązał się w Barze w 1768r. W Lanckoronie konfederaci długo się bronili i po dziś są widoczne ślady ówczesnych fortyfikacji. Następnie przeszliśmy przez rynek i zwiedziliśmy kościół. A, że nasz mentor miał przebogatą wiedzę i umiał ją w rozbudowany sposób przekazać, pewnie w Lanckoronie zastała by nas późna noc. Interwencja Apanaczi spowodowała, że nie bez żalu pożegnaliśmy tego wyjątkowej klasy przewodnika i prawie o zmroku dojechaliśmy do bazy.

A deszcz nadal padał sobie w najlepsze i wcale nie miał zamiaru przestać. Tak więc z ochotą zabraliśmy się znów do dalszego przerabiania śpiewników przy akompaniamencie gitary.

W niedzielny poranek obudziło nas nieśmiałe słońce!. Na śniadanie na stół niektórym wjechała jajecznica z grzybami. Śmig, Unisono i Gwarek spenetrowali okoliczny lasek i zgodnie stwierdzili, że grzybów jest mnóstwo. Następnie po Zembrzycach, czyli swojej rodzinnej miejscowości oprowadziła nas Apanaczi. Na zakończenie mieliśmy zaplanowane zwiedzanie niedalekich Wadowic. W dyskusji jak się tam dostać zwyciężyła jednak opcja, że rowery pozostają tam gdzie były, czyli na dachu aut. Przenieśliśmy się zatem do miasta JPII, po drodze podziwiając obecnie napełnianą zaporę Świnna-Poręba. Tutaj zwiedziliśmy całkowicie przebudowane muzeum JPII. Muzeum jest teraz super nowoczesne i wykorzystuje wszelkie współczesne sztuczki multimedialne. Oprowadzał po nim bardzo uduchowiony przewodnik lecz nieustannie też nas poganiał, więc niewiele z tych sztuczek udało się wypróbować. Następnie zwiedziliśmy też ekspozycję "Wadowice gdzie wszystko się zaczęło" w sąsiednim budynku, a całość wyprawy już w zmniejszonym składzie podsumowaliśmy w cukierni. I co się okazało?

Stwierdziliśmy, że wycieczka była bardzo ciekawa i krajoznawczo wyjątkowo interesująca. Jednak dlatego, że rowery nie miały zajęcia pozostał jednak pewien niedosyt, zgodnie zatem uznaliśmy, że na pewno warto wycieczkę powtórzyć.

 

Rechtór-Zbyś

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Pawlik Zbigniew "Rechtór"]