Na rowerze i pod żaglami jezioro Żywieckie - 2018

30.06 – 1.07.2018 r.

 

Na rowerze i pod żaglami na Jeziorze Żywieckim

 

Po kilkuletnich pobytach nad jeziorem Dzierżno Wielkie, a następnie nad jeziorem Goczałkowickim postanowiliśmy zmienić "klimat" o "zakotwiczyć"nad jeziorem Żywieckim. Za bazą wypadową obraliśmy Ośrodek Żeglarski "Prekoz" z Zarzeczu. Już od zimy staraliśmy się skontaktować z osobami zarządzającymi tym obiektem. Wreszcie, pod koniec marca, złapaliśmy kontakt, a na początku kwietnia przeprowadziliśmy rozmowy na temat wynajęcia obiektu. 14 kwietnia, w drodze powrotnej ze Zlotu w Toszku, dostaliśmy telefon o możliwości obejrzenia obiektu w dniu następnym. Umówiliśmy się więc na niedzielę i pojechaliśmy rano rowerami. Po zapoznaniu się z ofertą ośrodka i dogadaniu szczegółów wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy na wycieczkę dookoła jeziora. I tak wytyczyliśmy trasę.

Nasz sobotnio-niedzielny wypad – na życzenie kilku osób – rozpoczęliśmy już w piątek. Zjechała nas spora gromadka, gdyż byliśmy w ósemkę: Leszek, Józek z gitarą, Kasia i Roman, Michał i Zuzka, Wisia i Jarek. Po zakwaterowaniu się i zapoznaniu z ośrodkiem zaczęliśmy przygotowania do wieczornego ogniska. Nowy śpiewnik Józka okazał się fantastyczny – ma w nim tyle piosenek, że można chyba śpiewać przez tydzień i żadna piosenka się nie powtórzy.

W sobotni poranek dojechała reszta ekipy: Maryla z Piotrem i Olem oraz Zbyszek. Oprócz nich na przejażdżkę nad jezioro wybrali się nasi klubowi długodystansowcy: Paparazzi i Ziołowy. Po rozładowaniu bagaży i rozlokowaniu się w domkach oraz poznaniu topografii ośrodka nastąpiła krótka odprawa, którą poprowadziła Wisia. Przedstawiła pokrótce trasę wycieczki oraz miejsca, które będziemy oglądać. Przy typowo rowerowej pogodzie wyruszyliśmy na trasę w kierunku zapory w Tresnej. Po drodze było kilka punktów widokowych, z których można było podziwiać panoramę jeziora i okolicy. Następnie udaliśmy się w kierunku Oczkowa, gdzie przy moście nad zatoczką w okolicach Wilczego Jaru znajduje się pomnik ofiar katastrofy z 1978 roku. W tym miejscu Jarek podał trochę informacji dotyczących okoliczności wypadku, niektórych z ofiar oraz niejasności związanych z dochodzeniem w sprawie ustalenia przyczyn tego zdarzenia. Z Oczkowa pojechaliśmy już do Żywca drogą o dosyć dużym natężeniu ruchu. Po przejechaniu następnych kilku kilometrów Ziołowy i Paparazzi podziękowali za wspólną wycieczkę i ruszyli realizować plan własnej wycieczki. Następnie zjechaliśmy na żywiecką plażę. Niestety pogoda niezbyt sprzyjała zażywaniu słońca oraz kąpieli, ale za to mieliśmy możliwość poprzyglądać się kajakarzom na wodzie. Z plaży ruszyliśmy dalej wzdłuż brzegu jeziora do miejsca, gdzie znajduje się źródełko św. Wita. Wg podania woda z tego źródełka dopomogła królowi Janowi Kazimierzowi w odzyskaniu zdrowia w czasie, gdy przebywał w Starym Żywcu.

Następnie wyjechaliśmy na wał przeciwpowodziowy, na którym prowadzone są roboty związane z budową ścieżki rowerowej. To co zobaczyliśmy zapowiada powstanie bardzo ładnej trasy dla rowerzystów. Następnie zatrzymaliśmy się na obiad na stacji benzynowej. Po obiedzie i krótkim odpoczynku ruszyliśmy w dalszą trasę. Wcześniejsze opady trochę na, utrudniły przejazd zaplanowaną wcześniej trasą, ale po przeprawie przez tory powróciliśmy nad brzeg jeziora. Niestety droga po wale była zamknięta, bo również tutaj prowadzono roboty przy budowie ścieżki rowerowej. Prace tutaj były bardzo zaawansowane – końcówka trasy biegła już po nowej ścieżce. W taki sposób dotarliśmy do Klubu Żeglarskiego "Halny".

Przystań KŻ "Halny", największa nad jeziorem Żywieckim, ulokowana jest w długiej, dobrze osłoniętej zatoce, powstałej w ujściu Wilczego Potoku. Przy głównym pomoście mieście się ponad 100 jachtów. To tutaj m.in. cumuje łódź kabinowa "Orion", na której będziemy żeglować. Prawdziwą ozdobą przystani i jeziora Żywieckiego jest flagowy jacht klubu "Konik Morski". Jest to 9-cio metrowy, kabinowy, dwumasztowy jacht z ożaglowaniem gaflowym zbudowany w stylu retro na bazie starej szalupy ratunkowej, wyposażony w pomocniczy silnik diesla. Może nim pływać do 12 osób. Ulubiony statek gości, turystów oraz młodych par jako tło do sesji zdjęciowych.

Po obejrzeniu cumujących tam jednostek udaliśmy się w dalszą drogę – ostatni etap prowadził do OŻ "Perkoz", który był naszą bazą. Odpoczynek, odświeżenie się i przygotowanie do wieczornego ogniska. "Śmig" i "Olo" przygotowali drewno na ognisko oraz rozpalili je. Zbyszek pojechał po ostatniego uczestnika naszej wyprawy – Mariusza. Panie przygotowały dodatki do kiełbasek, a kiełbaski były pyszne. Józek zaczął prezentować swój talent gitarowy.

W międzyczasie do pomostu "Prekoza" dobiła nasza żaglówka i sternik zaprosił chętnych na rejs. Były trzy tury do zmierzchu. Uczestnicy ostatniego rejsu, pomimo zapewnień gospodarzy obiektu o pozostawieniu otwartej bramki na pomost do 22.00, musieli przeprawiać się po łódkach. Ale jakieś atrakcje muszą być. Ognisko przy wesołych śpiewach trwało do późnej nocy.

Niedzielny poranek był podobny do sobotniego, jeśli chodzi o pogodę, czyli ciemne chmury na przemian ze słońcem i oczywiście wiatr, tak potrzebny dla żeglarzy. No i oczywiście popływaliśmy znowu… gnani wiatrem i z zaprzyjaźnionymi dwoma sternikami.

I tak jedni pływali, drudzy odpoczywali, każdy indywidualnie lub w mniejszych grupach zbierała się do powrotu do domu.

Mamy zamiar znowu w przyszłym sezonie powtórzyć wyjazd nad jezioro Żywieckie, (a może Międzybrodzkie) gdyż jest jeszcze dużo miejsce do zwiedzania.

"Życie jest jak rejs i choć istotne dokąd gnasz, to najważniejsze w odpowiedniej być załodze..."

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

"Ośka" i "Bystry"