RELACJA Z TRAS KOLEJNEGO SEZONU "ONDRASZKA”, KTÓRY TYM RAZEM NIE ODBYWA SIĘ, JAK ZWYKLE, A TO Z POWODU PANDEMII COVID-19

Czorno

21.04-11.05.2020 r.

 

RELACJA
Z TRAS KOLEJNEGO SEZONU "ONDRASZKA”, KTÓRY TYM RAZEM NIE ODBYWA SIĘ, JAK ZWYKLE, A TO Z POWODU PANDEMII COVID-19.

 

Na początku marca tego roku rozprzestrzeniła się po świecie, w tym w Polsce, epidemia COVID-19, która zamknęła ludzi w domach, wymogła izolację i pokrzyżowała wszystkim wszystko, w tym także, co wcale nie jest najmniej dotkliwe, rekreację grupową. W nas (Czorno i Unisono) najpierw wywołała obawy o nas i nasze dzieci oraz o nasze i ich rodziny. Odizolowaliśmy się na ok. 2-2.5 miesiąca, jak chyba większość ograniczyliśmy wyjścia z domu jedynie do sklepu, na spacer trasą odludną – dobrze, że mieszkamy na peryferiach Cieszyna. Ale, minęła odizolowana Wielkanoc, zaczęło się robić cieplej, władze zezwoliły na zdroworozsądkową, niegrupową rekreację prozdrowotną. Skoro więc zaplanowany i rozpisany na szczegóły sezon "Ondraszka" nie mógł się rozpocząć, postanowiliśmy… sezon "realizować" na własny sposób.

Cóż, wycieczki odbywaliśmy – w zasięgu naszych możliwości wydolnościowych, zakreślając koło z adresu Polna 3, co zresztą prawie pokrywa się z wycieczkami zazwyczaj organizowanymi przez Ondraszkowych przodowników. Nie mamy co prawda Ich zbiorowej pomysłowości, jednak: po zimowej przerwie i przeglądzie rowerów, 21 kwietnia ruszyliśmy w trasy, poznając również nowe dla nas okoliczne drogi i bezdroża, co bijąc się w piersi, ujawniam. Wszystko skrzętnie zapisywałam w naszych książeczkach KOT-owskich (tak, jestem zapisywaczką rodzinną) i chciałam na bieżąco wysyłać na stronę Ondraszka, ale zwykle dzień był za krótki. Więc teraz, w środku niemal sezonu chcę opisać to, co zdziałaliśmy do Zlotu w Chmielnie, który też się nie odbył, ale gdzie... pojechaliśmy mimo to i już opisałam z naszego punktu widzenia (zapraszam – jest osobna relacja).

Celami naszych rajdów były kolejno: parking pod lasem w Dzięgielowie (22 km na dzień dobry), Pogwizdów i las za nim, w tym czerwona ścieżka rowerowa obok chatki pszczelarzy (27 km), Kończyce Wielkie (32 km), Goleszów (33 km), Ochaby, gdzie kupiłam... końskie kostki z żelatyną na moje kolana (42 km), znów Dzięgielów, ale ul. Hażlaską i Al. Piastowską (30km), Ustroń (52 km), znów Pogwizdów - pogwizdowskie stawy wędkarskie (21 km), Zamarski (27 km) i Bażanowice przez Ogrodzoną, gdzie kupiliśmy farbę do odnowienia podłogi tarasu domku na naszej działce (30km). Marian był prócz tego dwa razy na rajdzie samotnym – raz na Tule (38 km), a drugi – w Wiśle (57 km). Z powodu pandemii nie wszędzie zdobyliśmy potwierdzenie naszych wojaży, wywołam więc malutkie zdjęcia z tych tras – książeczka będzie kolorowa!

Tym oto sposobem od 21.04 do 28.05 br., jeżdżąc co 3-4 dni, przejechaliśmy łącznie 310 km (ja) i 405 km (Marian) i rozruszaliśmy się trochę. Wycieczki i świeże powietrze podziałały też zdrowotnie i relaksująco na naszą psychikę, zmęczoną niedobrymi wieściami z kraju i świata.

Uroki naszych cieszyńskich okolic dokumentowaliśmy oczywiście na zdjęciach, do obejrzenia których zapraszam.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Czorno i Unisono]

 

Ala - Czorno