Szlakiem Gustlika - Gustawa w 130 rocznicę urodzin

Administrator

24.04.2021 r.

 

Szlakiem Gustlika - Gustawa w 130 rocznicę urodzin

 

Pierwsza wycieczka tegorocznego sezonu przypadła na piękną, lecz nieco zimną sobotę. W sklerotniku był co prawda wpisany inny termin i temat, lecz jako, że jest 130 rocznica urodzin Gustawa Morcinka (1891-1963), jednego z najbardziej znanych pisarzy z naszego regionu, Ondraszki też powinny wziąć udział w obchodach zwłaszcza, że pośród wielkiego dorobku pisarza jest też dzieło zatytułowane "Ondraszek", które pisał aż 18 lat. Był też i dodatkowy powód. Wg pierwotnych ustaleń tą wyprawę mieliśmy zorganizować wspólnie z "Maratończykiem" Andrzejem Warpechowskim, czego niestety nie udało się już dokonać. Chciałem zatem, aby początek tego sezonu zadedykować Jego pamięci.

Ze względów obostrzeń wirusowych nie spotkaliśmy się tradycyjnie na rynku, lecz bezpośrednio w miejscu startu tj. przy Alei Zasłużonych na Cmentarzu Komunalnym, w miejscu wiecznego spoczynku Gustawa Morcinka. Zebrało się nas aż pięciu: Paparazzi, Ziołowy, Milczek, Mietek i prowadzący Rechtór. Tą wycieczkę należałoby jednak rozpocząć w Karwinie, gdzie w dzielnicy zwanej Żabków w cieniu kopalni "Johannszachta", parterowym domu wielorodzinnym zwanym "budelokiem" 25.08.1891r. urodził się mały Augustyn, jako czwarte dziecię Józefa i Marii Morcinków. Niestety nie ma już tego domu, nie ma kopalni, i w końcu nie ma też starej Karwiny. Zniknęła prawie w całości w powojennych latach, na skutek rabunkowego wydobycia "na zawał" zalegających pod nią pokładów węgla. Pozostały stare fotografie, wspomnienia, "krzywy" kościół św.Piotra z Alkantary z pobliskim cmentarzem oraz ... stara niemiecka mapa miasta, która przyniosłem, aby zlokalizować (z sukcesem) ten tajemniczy Żabków. Pokrótce przedstawiłem niełatwe losy Gustlika - Gustawa, który z biednej rodziny wybił się na sławnego pisarza i zapaliliśmy znicz pamięci. Następny znicz zapłonął na grobie ś.p. Wandy Porębskiej. Przy centralnym krzyżu zapaliliśmy kolejny ku pamięci Maratończyka i ruszyliśmy na trasę. Przez Zamarski i Kostkowice nieco zmachani dojechaliśmy do Dębowca, gdzie przy tężni chwilę odpoczęliśmy, a do peletoniku dołączyła Roztomiło i Miodzio. W tym składzie wyruszyliśmy przez Iskrzyczyn i Wilamowice do Skoczowa, zdobywając kolejne kopce i podziwiając piękne widoki na ośnieżone Beskidy. Po drodze odwiedziliśmy jeszcze stary cmentarz żydowski w Wilamowicach i finalnie zajechaliśmy przed Morcinkowy pomnik, gdzie już oczekiwała kolejna część naszej ekipy: Druhna, Długi oraz Józek Wielgos. W tym składzie przywitaliśmy serdecznie specjalnie zaproszoną kol. Halinę Szotek, znanego skoczowskiego historyka, a jednocześnie "fankę" pisarza, wręcz "Morcinkulę" jak o sobie mówiła. Halina ze swadą opowiedziała o perypetiach powstawania pomnika, a jako że była szefową Komitetu Wykonawczego ds. jego powstania, temat znała od podszewki. Stwierdziła, że było to trudne i wyczerpujące zajęcie począwszy od szukania sponsorów i pieniędzy, poprzez problemy wykonawcze, a zakończywszy na finansowych rozliczeniach. Dzięki determinacji tych ludzi udało się tego dokonać, choć ówczesne władze Skoczowa niewiele w tym zakresie zrobiły. Odlewy gipsowe powstały w Warszawie u prof. Jana Kucza, rzeźbę w 37 kawałkach wykonał i poskładał gliwicki ZUT, a uroczyste odsłonięcie odbyło się 5.12.1987r. Dodała jeszcze, że pomnik pewnie by nie powstał, gdyby nie przychylność wielu ludzi, w tym dyrekcji górnośląskich kopalń i i kaczyckiego "Morcinka".

Następnie wszyscy przenieśliśmy się do pobliskiej salki katechetycznej, gdzie Halina w blisko dwugodzinnym wykładzie przedstawiła mocno pokręcone koleje losu Morcinka począwszy od małego Gustlika, aż do sławnego Gustawa. A jako, że posiada dogłębną wiedzę na ten temat i jednocześnie dar jej przekazywania, czas zleciał nam szybko. Dodatkowo otrzymaliśmy teczki z zestawem informacji o jasnych i ciemnych stronach Morcinkowej biografii, w tym też o tych mało lub zupełnie nieznanych faktach. Ja z kolei odwdzięczyłem się jubileuszową monografią naszego Oddziału PTTK oraz kalendarzem, Na zakończenie podziękowaliśmy oklaskami za to wspaniałe wystąpienie.

W drodze powrotnej zobaczyliśmy szkołę, gdzie ponad 20 lat Morcinek był nauczycielem (jest tam umieszczona tablica pamiątkowa) oraz jego willę przy ul. Leśnej 2, którą wybudował w 1933r. Z uwagi na covidowe restrykcje nie udało się nam zwiedzić muzeum, gdzie znajduje się sporo pamiątek po pisarzu, w tym kompletne wyposażenie jego gabinetu pracy. Do Cieszyna wróciliśmy przez Bładnice, Kozakowice i Goleszów. Razem było tego coś ok.40 km, czyli w sam raz jak na początek sezonu.

Jestem przekonany, że uczestnicy wyprawy mocno poszerzyli swoją wiedzę o tym chłopaczku z Karwiny, późniejszym górniku, studencie, żołnierzu, harcerzu, i wreszcie sławnym pisarzu zarówno hołubionym jak i poniewieranym przez ówczesną komunistyczną władzę.

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Rechtór]

 

[GALERIA ZDJĘĆ - Paparazzi]

 

Rechtór-Zbyś