3.01.2008
20/21 grudnia 2007 godz. 000
Uroczystość przewidziana na ta szczególną porę była naprawdę wyjątkowa. Śmiem nawet twierdzić, że mieliśmy możliwość się znaleźć i uczestniczyć w wydarzeniach, w których ostatnio brali udział nasi pradziadowie pamiętający nieboszczkę Austrowęgry. Oto na przejściu granicznym na Moście Przyjaźni spotkali się burmistrz Cieszyna p. Bogdan Ficek oraz Starosta Czeskiego Cieszyna p. Vit Slovaček aby w towarzystwie nieprzebranych tłumów widzów z obu stron (w tym sporej grupy Ondraszków) wspólnie przepiłować graniczny szlaban! Spotkanie zostało zaaranżowane z okazji wejścia obu państw do strefy Schengen, co wiąże się jak wiadomo z brakiem kontroli przepływu osób oraz likwidacji przejść granicznych.
Co to oznacza dla nas - w większej części urodzonych i mieszkających w cieniu granicznego szlabanu wprost trudno opisać! Oto po 87 latach sztucznego i wymuszonego niesprawiedliwym werdyktem podjętym przez Radę Ambasadorów w 1920 r. w Spa w Belgii podziału Śląska Cieszyńskiego, znów powróciliśmy do punktu wyjścia. Piszę to, choć zdaję sobie również sprawę, że była i pewnie jest spora grupa ludzi uważających ową linię graniczną za swoistą krowę żywicielkę - która żywiła obie strony z nią związane: zarówno przemytników jak i pilnujących ją przeróżnych służb mundurowych.
Prawda, że po wejściu RP i RCZ do struktur Unii Europejskiej granica przestała odgrywać takie znaczenie jak w okresie gdy „Polska Ludowa rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej”, ale zawsze stanowiła ona jakąś uciążliwość. Wspomnę tylko, że jeszcze kilkanaście lat temu organizacja Zlotu Przodowników Turystyki Kolarskiej, który odbył się w 2006r. i zakładał wielokrotne przekraczanie granicy, byłaby w ogóle nie do pomyślenia.
A teraz proszę - możemy korzystać z każdej drogi i ścieżki łączącej oba nasze kraje i to niezależnie od tego, czy były oficjalnie uznane za przejścia graniczne czy też nie. Nie każdy zapewne wie, że były czasy, w których aby odwiedzić rodzinę mieszkającą tuż za miedzą przegrodzoną szlabanem, należało w zależności od danego okresu – czekać na najbliższe Święto Zmarłych, a już na pewno pokonać nieraz długą drogę do najbliższego przejścia granicznego. Piszący te słowa tego niejednokrotnie doświadczył, dlatego też mnie również nie mogło zabraknąć na granicznym moście w tej szczególnej chwili.